2018-08-16

Imieniny: Justyna i Franciszki

Wywiad z Pawłem Surdy – utalentowanym zawodnikiem i trenerem

by Marek Sokołowski on Styczeń 17, 2014 · 4 komentarze

Na łamach Portalu publikujemy wywiad, który Agnieszka Gawor przeprowadziła z Pawłem Surdy, założycielem i trenerem SKS KB „Viktoria”. Dzięki jego zaangażowaniu kick-boxing w Szydłowcu osiągnął status wiodącej dyscypliną sportowej. Z pewnością działaniom tym na przestrzeni lat towarzyszyła i nadal towarzyszy wielka pasja, autentyzm i nieustępliwość Pana Pawła. Taki obraz wyłania się lektury. Zapraszamy do zapoznania się z ciekawym wywiadem.

Agnieszka Gawor: Od kiedy zaczęła się Twoja historia ze sportami walki? 

Paweł Surdy: Wszystko zaczęło się szkole podstawowej w siódmej bądź ósmej klasie. Zauważyłem plakat z informacją o naborze do sekcji kung-fu. Namówiłem kilku kolegów i zgłosiliśmy się, trenowaliśmy tam około sześciu miesięcy, może trochę więcej i z braku odpowiedniej frekwencji sekcja została rozwiązana. Potem kolejne zajęcia w sekcji boksu odbywające się wtedy jeszcze w dawnym “WOP-ie”, gdzie sytuacja powtórzyła się po kilku treningach. 

Moim zdaniem nie było osoby, która umiałaby zarazić i zaszczepić pozostałych sportami walki. Treningi powinny być atrakcyjnie prowadzone. Wracając do mojej historii, mój ojciec wiedząc że bardzo chcę trenować dowiedział się o treningach kick-boxingu w Skarżysku. Zawiózł mnie na pierwszy trening i tak już tam zostałem.

Jak teraz wspominasz swoich trenerów, kim oni byli?

Swoich pierwszych trenerów czyli od kung-fu i boksu nawet nie zdążyłem dobrze poznać, gdyż to wszystko zbyt szybko się działo, ale na pewno dobrze ich wspominam. 

Czy były momenty kiedy chciałeś zrezygnować, miałeś dość? 

Tak, były takie sytuację gdzie przychodziło zmęczenie psychiczne i fizyczne. Treningi kick-boxingu zaczynałem od trzech dni w tygodniu, potem to były już cztery, a następnie sześć dni – codziennie od poniedziałku do soboty. Kiedy osiągnąłem wyższy poziom i zdobyłem pierwszy tytuł Mistrza Polski w 1997 roku, to wymagania wobec mojej osoby wzrosły jeszcze bardziej. Pojawiły się większe perspektywy, propozycje walk na galach sportowych. Byłem powoływany do kadry Polski, nie mogłem odstawać poziomem od ludzi z którymi jeździłem trenować. Przyszedł moment gdzie trenowałem sześć razy w tygodniu w klubie w Skarżysku u trenera Lubeckiego, jeszcze poza tym musiałem dołożyć trzy treningi dodatkowo, w sumie 9 jednostek treningowych. Wtedy przyszło największe zmęczenie, poza tym to był wiek w którym zaczynały się osiemnastki, pierwsze imprezy. Przychodziły myśli że wszyscy się bawią, a ja idę na trening, ale potrafiłem to połączyć. Kiedy zacząłem osiągać sukcesy na arenie ogólnopolskiej to zaczęły się tym interesować również osoby z Szydłowca i przyjeżdżać na treningi. W wyniku czego wielu moich najbliższych kolegów trenowało razem ze mną, zaś po treningach udało nam się już razem gdzieś wyskoczyć. 

Jak była Twoja najtrudniejsza walka?

Moja najtrudniejsza walka to Finał Pucharu Polski w 1997 r., kiedy jako 19-latek walczyłem z zawodnikiem w szczytowej formie – który zresztą był w końcówce swojej kariery. Przegrałem z nim na punkty. To była bardzo ciężka walka, ale było warto ją stoczyć. Po kilku miesiącach walczyłem z nim drugi raz i sytuacja się powtórzyła. To był jednak zawodnik poza moim zasięgiem. Myślę że gdyby do tej walki doszło jakieś dwa lata później, to miałbym dużo większą szansę na wygraną.

Powiedz jakie są Twoje największe osiągnięcia w kickboxingu?

Zdobyłem mistrzostwo Polski Seniorów, byłem także młodzieżowym Mistrzem Polski. Dwa razy byłem trzeci na Mistrzostwach Polski Seniorów, oraz drugi w Pucharze Polski Seniorów. Zostałem także powołany do kadry Polski. 

Przejdźmy teraz do Twojego doświadczenia trenerskiego. Co wpłynęło na to że zostałeś trenerem? 

Kiedy trenowałem w Skarżysku, to początkowo jeździło nas 30-stu z Szydłowca. Po miesiącu, dwóch zostawało nas trzech. Pytałem wtedy kolegów czemu nie jeżdżą na treningi. Większość z nich miała ten sam powód – rodziców nie było stać na codzienne przejazdy. Wtedy zaczęła dojrzewać we mnie myśl, aby zdobyć odpowiednie przygotowanie, wykształcenie i otworzyć samemu w Szydłowcu sekcję kick-boxingu. Tak też zrobiłem. Dziś wiem że był to dobry pomysł, ponieważ z dużym powodzeniem działamy 10 lat. Rocznie przez treningi przewija się około 100 osób, wiadomo że nie wszyscy zostają, lecz co roku przy naborze przychodzą następni.

W jaki sposób powstała szydłowiecka sekcja kickboxingu Viktoria?

Zanim wróciłem do Szydłowca ze studiów to w naszym mieście działała już sekcja karate. Podczas jednego z turniejów zaprosili mnie, abym zrobił pokaz kick-boxingu. Po tym pokazie namawiali mnie, abym stworzył sekcje kick-boxingu co tylko jeszcze bardziej upewniało mnie, że mój pomysł o profesjonalnej sekcji bokserskiej w Szydłowcu ma bardzo dużą szansę na realizację. Kiedy zorganizowałem nabór, zainteresowanie okazało się większe niż pierwotnie przewyidywałem. 

Jak wyglądają warunki w których trenują szydłowieccy kick boxerzy. Gdzie jest wasza baza, gdzie trenujecie?

Trenujemy w sali gimnastycznej Liceum Ogólnokształcącego im. Henryka Sienkiewicza w Szydłowcu, tam trenuj głównie grupa początkująca, czyli ta największa licząca około 60-ciu osób. Natomiast dzięki pomocy dyrektora L.O. Karola Kopyckiego grupa około 20-stu osób, od czterech lat trenuje w pomieszczeniu po dawnej kotłowni w liceum. Przygotowaliśmy tam specjalne wyposażenie, gdzie mamy ring, mate, worki bokserskie. Kiedyś, aby poćwiczyć w podobnych warunkach musieliśmy wynajmować salę bokserską w Chlewiskach.

Jakimi grupami obecnie się opiekujesz ?

Pierwsza, to grupa początkująca od 10 roku życia pod warunkiem, że nie ma ktoś przeciwwskazań zdrowotnych. Druga grupa to grupa zawodnicza, która łączy wszystkie grupy wiekowe: kadet, junior młodszy, junior, młodzieżowiec i seniorzy. To jest już grupa gdzie wymagane są konkretne badania lekarskie. Oczywiście sporty walki są sportami pewnego ryzyka i trzeba być w pełni zdrowym.

Z jakim nastawieniem przychodzą nowi adepci na treningi?

Nastawienie jest bardzo różne – jedni są ciekawi, drudzy chcą zobaczyć jak to wygląda. Są tacy którzy chcą się nauczyć walczyć, ale również i tacy którzy chcą poprawić swoją kondycję bądź wadę postawy. Pierwsze treningi to rozgrzewka, ćwiczenia ogólnorozwojowe, koordynacyjne, korygujące wady postawy ciała, następnie nauka techniki. 

Jakie cechy powinien mieć dobry kickbokser? 

Dobry kickbokser powinien być odporny psychicznie. Psychika to 90% sukcesu. Podczas walki przychodzi stres, chęć zwycięstwa, strach przed porażką, wszystkie naturalne odczucia człowieka. Ktoś może powiedzieć że się nie boi, ale to nieprawda – tylko głupi się nie boi. Każdy człowiek odczuwa wyżej wymienione stany psychiczne, także kickbokser. Jednak dobry kickbokser powinien być odporny na stres i umieć go pokonywać w najważniejszych momentach. Ponadto dobry kick-bokser powinien być szybki, zwrotny, i dobrze przygotowany wytrzymałościowo. Kick-boksing nie jest sportem siłowym, jest natomiast sportem polegającym na zwrotności, szybkości, giętkości, wytrzymałości oraz dobrej technice. 

Jakimi zeszłorocznymi sukcesami może pochwalić się Klub Viktoria ?

Arek Redliński to taki numer jeden w zeszłym roku w naszym w klubie – zdobył tytuły Mistrza Polski ubiegłego roku prawie we wszystkich formułach. Damian Strzecha natomiast zdobył tytuły Vice Mistrza Polski w formule locking, k1.

Twoje umiejętności trenerskie doceniono również przy nagrywaniu trudnych scen do seriali… Miałeś przyjemność trenować Pawła Małaszyńskiego oraz Jacka Braciaka, opowiedz nam o tym coś więcej. 

Mój kolega ze studiów, też kick-bokser Andrzej Poneta, jest założycielem grupy kaskaderskiej, jego udział można zobaczyć w wielu filmach, serialach. Kiedyś zapytał, czy nie byłbym zainteresowany pouczyć boksu Pawła Małaszyńskiego, ponieważ będzie kręcona scena bokserska do filmu „Czas Honoru”. Pojechałem z nim na kilka treningów, gdzie już wszystko było robione w warunkach w jakich miały być nagrywane sceny. Pojawił się także reżyser, który zaproponował mi udział w tych scenach, zapytał czy nie zechciałbym zagrać. Był to krótki epizod, ale tak się wszystko zaczęło. Wspominam to bardzo miło, wykonywali wszystko tak jak im podpowiadałem, tylko ja musiałem uważać i być delikatny, aby im jakieś krzywdy niechcąco nie zrobić 🙂

Czy masz jakieś plany na przyszłość odnośnie Viktorii? Czego najbardziej potrzebujecie?

Marzy mi się, aby w Szydłowcu powstała taka prawdziwa hala do sportów walki, pełnowymiarowa, żeby można było tam trenować nie tylko 20-osobową grupą lecz dużo większą. Współpracujemy z gminą Szydłowiec. Burmistrz Andrzej Jarzyński bardzo nam pomaga, w ten sam sposób wygląda współpraca z powiatem i starostą Włodzimierzem Górlickim, zawsze czujemy się docenieni.

Jesteś nauczycielem w-fu.  Czy uczniowie podczas lekcji proszą cię o kilka lekcji kick-boksingu?

Tak często zdarzają się takie sytuacje, lecz ja zawsze zapraszam na treningi, gdzie są odpowiednie warunki i przygotowanie. Bardzo często moi uczniowie potem zjawiają się na treningach. 

Czy mówisz swoim wychowankom, że umiejętności które posiadają nie można wykorzystywać na ulicy? 

Tak. Oni o tym wiedzą, że mamy być niebezpieczni, ale w ringu – a nie na ulicy. Trzeba mieć na uwadze, że do sportów walki trafia także młodzież z rodzin dysfunkcyjnych, a nie tylko z tych tzw. dobrych domów. Tacy chłopcy często swoje racje chcą odreagować siłą, często trzeba im wtedy tłumaczyć że to nie tędy droga, a takie zachowanie sławy nie przyniesie. Sławę mogą im przynieść sukcesy sportowe, osiągnięcia, profesjonalne podejście do treningów. Za nieodpowiednie wykorzystywanie swoich umiejętności, można wejść tylko w konflikt z prawem i przekreślić sobie życie. 

Dziękuję za rozmowę i życzę wielu sukcesów trenerskich .

Z Pawłem Surdym rozmawiała Agnieszka Gawor