2018-10-18

Imieniny: Elżbiety i Seweryna

Wywiad z Organkiem

by Bartosz Kaluga on Wrzesień 3, 2014 · 1 comment

Poniżej zapis krótkiej rozmowy, którą przeprowadziłem z liderem zespołu, Tomaszem Organkiem.

Jakub: Skąd pomysł na zakończenie trasy w mieście wybranym przez internautów?

Organek: Skoro wychodzimy do ludzi i wybraliśmy sobie na trasę małe miejscowości, chcieliśmy żeby to było demokratyczne. Jeżeli ktoś ma ochotę, żebyśmy u niego zawitali, to daliśmy mu taką możliwość. Nie chodziło o to, żeby pojeździć po miejscach, które znamy. Chcieliśmy dotrzeć do tych nieznanych. Naszym partnerem było Radio Dla Ciebie. Bardzo im się spodobał nasz pomysł. Szydłowiec jest przypadkowym miejscem, wybranym przez internautów.

J: Koncerty rockowe są tu w zdecydowanej mniejszości.

O: Nie sprawdzamy jaki jest potencjał. Nie sprawdzamy, czy na koncert przychodzi 10 osób, czy 100. To nie ma żadnego znaczenia. Na koncert przychodzi 20 osób i jest doskonała zabawa. Chodzi o dotarcie z muzyką do ludzi. Nawiązanie z nimi kontaktu.

J: Może opowiesz mi o wcześniejszych projektach. Było ich sporo. Przykładowo, SOFA nie trzymała się sztywno ram gatunkowych. Czy można powiedzieć, że jesteś artystą poszukującym?

O: Tak. SOFA jest konglomeratem, gdzie ścierają się różne pomysły. Jest nas sześcioro. Tu sam decyduję o wszystkim, ponieważ jest to mój autorski projekt. W pewnym sensie jestem człowiekiem, który ciągle czegoś poszukuje. Na razie moja płyta wygląda w ten sposób. Wiem jak będzie wyglądała druga, ale nie wiem co się zdarzy później.

J: Prace już trwają, a może ciągle skupiasz się na promocji „Głupiego”?

O: Promocja trwa, ale mam już w głowie swoje pomysły. Kilka piosenek jest. Wiem jak brzmieniowo ta płyta będzie wyglądać. Nie zakładam tego, że będzie tak na wieki. Kieruję się tym, co sprawia mi przyjemność, chociaż nie jestem hedonistą, aczkolwiek bym chciał. W muzyce kieruję się intuicją. Jeżeli coś mi pasuje, wyraża mnie i jest mi po drodze, wtedy to dobieram. W SOFIE szafowaliśmy gatunkami i nie trzymaliśmy się czegoś kurczowo.

J: Dzięki SOFIE współpracowałeś min. z O.S.T.R.’em. To spory rozrzut. Teraz zrobiłeś płytę rockową, bluesową. Wyłapałem tam sporo nawiązań do klasyków takich jak np. The Doors. Wyraźne inspiracje.

O: To są inspiracje od których się nie odżegnuję. Właściwie to są cytaty. Współczesną muzykę i sztukę w ogóle robi się korzystając z pewnych konwencji, składając je w coś nowego i przetwarzając przez swoją osobowość. Niektórzy zarzucają mi, że za dużo Doorsów. Ja wiem, że to są Doorsi, bo przecież nie jestem głupi, mimo że tak nazywa się płyta.

J: Według mnie to nie jest nic złego.

O: Oczywiście, że nie. Robię to celowo.

J: To pytanie na koniec. Jesteś artystą kompletnym. Śpiewasz, komponujesz, grasz. Co z tej trójki jest najważniejsze?

O: Teksty, pisanie. To jest najważniejsza rzecz. Bez tekstów nie byłoby żadnej piosenki. Zostałoby granie na gitarach, a to można sobie robić rekreacyjnie.

Wywiad przeprowadził Jakub Biegaj