2018-12-10

Imieniny:

Wrzesień 1939. Wspomnienia Mansweta Misztala.

by pa pa on Wrzesień 14, 2013 · 1 comment

Pierwszego września, po ukończeniu szkoły powszechnej i wakacjach, miałem rozpocząć naukę w zasadniczej szkole technicznej przy Zakładach Metalowych w Radomiu. W tych Zakładach pracował mój brat. Jednak wybuch wojny przekreślił tę możliwość. Rano nad Szydłowcem pojawiły się samoloty, najpierw jedna potem druga fala. Ludzie nie mieli radia (aparatów radiowych), nie było ich na to stać. Mieli tylko słuchawki – takie radia na kryształki. Wysłuchali z tych słuchawek, że o 5 rano Niemcy przekroczyli granice Polski i wybuchła wojna.

W mieście uformowała się służba obywatelska, która zajęła się utrzymaniem porządku. W ramach tej służby obywatelskiej działali również harcerze, w tym również ja. Pełniliśmy funkcje informatorów dla ludzi przemieszczających się na wschód, uciekających przed wojną. Kolejnym zadaniem służb obywatelskich było zwalczanie działalności szpiegowskiej i dywersyjnej na tyłach armii polskiej. 3 IX pełniłem służbę, przy Magistracie (ratuszu) i za zadanie miałem udzielanie informacji. Wtedy podjechali samochodem oficerowie i zapytali mnie „ nie wiesz harcerzyku, gdzie tu jest stacja kolejowa”. Wtedy pojechałem z nimi, aby pokazać im drogę i byłem świadkiem nalotu bombowego na dworzec kolejowy. Jak się okazało, w lesie wokół dworca stacjonowały wojska polskie (163 pp rez. i jednostki 36 DP rez.) W wyniku strzelaniny, która się wywiązała strącono jednego bombowca. Lotnicy niemieccy uratowali się i przewieziono ich do Szydłowca, a potem prawdopodobnie przetransportowano do Radomia. Lotników było 4 lub 5. Drugi samolot niemiecki zestrzelony został (przez polskie myśliwce), w pobliżu wsi Długosz. Lotnik niemiecki zginął. Prawdopodobnie był to ktoś ważny, jakiś książę niemiecki. Zwłoki lotnika niemieckiego złożono w trumnie i pochowano go po katolicku na cmentarzu parafialnym.

1. Listopada, w święto zmarłych, samolot obniżył lot i zrzucił na jego grób wieniec. Później jego zwłoki zabrano. Wydarzenie to miało swoje pozytywne zakończenie. Kiedy niemieckie władze okupacyjne nakazały zdejmowanie dzwonów do zakładów zbrojeniowych ksiądz proboszcz Węglicki zwrócił się pisemnie do generalnego gubernatora Hansa Franka do Krakowa i opisał incydent z niemieckim lotnikiem. W konsekwencji dzwonu z kościoła św. Zygmunta Niemcy nie zabrali. W X 1939 roku Niemcy sprowadzili do Szydłowca polskich jeńców wojennych. Jeńców umieszczono w budynkach browaru i na okalających browar łąkach, za ogrodzeniem z drutu kolczastego. Było ich około półtora tysiąca. Żołnierze byli wygłodzeni i obszarpani. Jako harcerz, wraz z kolegami, chodziliśmy po domach i zbieraliśmy dla nich żywność i ubrania cywilne. Przebywali tutaj około miesiąca. Zaopatrywali się w wodę z pompy miejskiej przy zbiegu ulic 1 Maja i Kąpielowej. Tam przynosiliśmy im cywilne ubrania, co dawało im możliwość ucieczki. Wyprowadziliśmy ich około 100, najpierw w okolice Chlewisk, później transportowani byli dalej, tak, aby mogli wrócić do swoich domów.

Powyżej fragment ze wspomnień Mansweta Misztala dotyczący 1939 roku. Całość wspomnień zebrali uczniowie Zespołu Szkół im. KOP pod kierunkiem nauczycieli Joanny Włazło i Andrzeja Łaty.