2018-11-13

Imieniny: Alfreda i Izydora

SZLP: Kolejka, jakiej jeszcze nie było…

by Bartosz Kaluga on Maj 6, 2013

Faktycznie trudno sobie przypomnieć taką ligową niedzielę, w której z czterech zaplanowanych meczów dwa się nie odbywają – a w pozostałych padają sensacyjne wyniki. Format i Stare Wariaty pomimo tego, że byli stawiani w roli murowanych faworytów – solidarnie przegrali swoje mecze.

Kilka minut po godzinie 10.00 rozpoczęło się pierwsze zaplanowane na niedzielę spotkanie pomiędzy Jackpotem a Formatem. Tak jak zostało wspomniane powyżej, tabela wskazywała jasno kto powinien ten mecz zakończyć wygraną. Z matematycznego punktu widzenia przecież, Format wciąż ma szanse na dogonienie Contry i zwycięstwo w całej lidze.

Już w drugiej minucie spotkania zawodnicy w zielonych koszulkach wiedzieli że łatwo nie będzie, i plany o pogoni za Contrą trzeba będzie odłożyć na później. Bramkę na 1:0 dla Jackpotu zdobył Zdziech. Można było pomyśleć – wypadek przy pracy, zaraz wszystko wróci do normy. Nic bardziej mylnego, bo cztery minuty później było 2:0. Jackpot sprawiał wrażenie bardziej poukładanego, a ataki Formatu były chaotyczne jak nigdy. „Formatowcy” popełniali błąd za błędem. Mimo to Uciński w trzynastej minucie strzela bramkę kontaktową. I kiedy zmęczeni zawodnicy czekali na gwizdek kończący pierwszą połowę, bramkę do szatni zdobył Pejas.

W drugiej połowie działo się sporo. Przewagę wypracowali sobie przegrywający, którzy za wszelką cenę chcieli doprowadzić najpierw do kontaktu, a potem remisu. I choć okazji nie brakowało – tak jak pod drugą bramką – potrafili jeszcze tylko raz pokonać Kacę. Uczynił to w 24. minucie Krzysztof Duda.

FORMAT : JACKPOT 2:3 (1:3)

Uciński 13′; K. Duda – Zdziech 2′,6′; Pejas 14′

Drugim zaplanowanym spotkaniem było ciekawie zapowiadająca się konfrontacja Olimpu i Starych Wariatów. Większość obserwatorów miała w pamięci mecz pomiędzy tymi drużynami z rundy jesiennej, w którym sensacyjnie zwyciężyli licealiści. Biorąc jednak pod uwagę późniejsze mecze, sytuację w tabeli, potencjał obecnych mistrzów i problemy kadrowe drużyny Olimpu – faworytem wydawała się być drużyna Starych Wariatów.

Po dwóch minutach meczu było już 1:0 dla Olimpu, a bramkę dającą prowadzenie zdobył Urban. Na odpowiedź Wariatów, pomimo kilku dogodnych sytuacji, musieliśmy czekać aż do 8 minuty, kiedy to do remisu doprowadził Marcin Indyka. Na odpowiedź Olimpu – i to jaką! – nie trzeba było długo czekać. Do końca połowy „wpakowali” drużynie obecnych mistrzów trzy bramki – w tym kuriozalną bramkę samobójczą Soroki. Sądzę, że mało kto spodziewał się takiego wyniku do przerwy – przypominam 4:1 dla Olimpu.

Początek drugiej połowy pokazał, że Wariaci są mocno zdeterminowani do tego by straty nadrobić. Wszyscy znający potencjał tej drużyny wiedzą, że ekipa Łukasza Szyszki jest do tego zdolna – a słynne hasło reklamowe znanego na całym świecie niemieckiego producenta sprzętu sportowego „impossible is nothing” pasuje do Starych Wariatów jak ulał. Szybko jednak, bo po czterech minutach od wznowienia po przerwie na ziemię mistrzów AD 2012 sprowadził Aleksander Szyszka. Wynik 5:1 nie odzwierciedlał przebiegu gry, a i chyba wszyscy mieli wrażenie, że przez ostatnie dziesięć minut jeszcze sporo się wydarzy. Okazje mieliśmy po obydwu stronach, ale skutecznie trafiali tylko Wariaci – konkretnie Szyszka x2 i Rafał Indyka. Mecz walki i ambicji – wielkie brawa i szacunek dla obydwu drużyn.

OLIMP : STARE WARIATY 5:4

Urban 2′; Kapturski 10′; Soroka (SAM.); A. Szyszka 15′,19′ – M. Indyka 8′; Ł. Szyszka 20′,27′; R. Indyka 25′

Zimbabe – Budki, czyli trzecie spotkanie zaplanowane na tę kolejkę nie odbyło się z powodu niewystarczającej liczby zawodników wśród tych pierwszych.

Mecz Contra Team – Nasz Szydłowiec Team odbędzie się w innym wyznaczonym terminie.

Po 10 kolejkach sytuacja w tabeli wygląda nastepująco:

Contra (22 pkt.) pomimo jednego meczu zaległego, ma 6 punktów przewagi nad Budkami i Starymi Wariatami, oraz siedem nad Formatem i Jackpotem. Szóstą lokatę z 12 pkt. zajmuje Olimp. Sześć punktów straty do licealistów ma Nasz Szydłowiec Team, a tabelę zamyka Zimbabe.