2018-10-18

Imieniny: Elżbiety i Seweryna

Rozmowa z Sylwią Szymkiewicz, zawodniczką szydłowieckiego Klubu Karate Kyokushin MUSHIN.

by Marek Sokołowski on Czerwiec 17, 2013 · 4 komentarze

PS: Na początku naszej rozmowy, proszę powiedz nam kilka słów o sobie.

Sylwia: Mam 17 lat. Jestem uczennicą klasy o profilu lingwistycznym przy Zespołu Szkół im. Henryka Sienkiewicza w Szydłowcu. Od urodzenia mieszkam w Szydłowcu. Interesuję się przede wszystkim sportem, praktycznie od dziecka był on dla mnie czymś wyjątkowym. Staram się być osobą wytrwałą i pracowitą. Lubię wyznaczać sobie cele, którym próbuje sprostać nawet wtedy, gdy są trudne do zrealizowania. Uważam, że nigdy nie należy się poddawać. Moje motto życiowe: „Możesz więcej niż Ci się wydaje” motywuje mnie podczas ciężkich treningów czy w trakcie walki z przeciwnikiem.

PS: Jak zaczęła się Twoja przygoda z karate?

Sylwia: Karate trenuję już siedem lat. Wszystko zaczęło się w trzeciej klasie szkoły podstawowej. Pierwsze moje spotkanie z karate to pokazy podczas obchodów dni szkoły. Poprosiłam rodziców żeby ze mną poszli na pierwsze zajęcia. Oczywiście strasznie się wtedy bałam, ale w ich trakcie bardzo mi się to spodobało. Na treningach w większości były starsze osoby. Trochę mnie to stresowało. Na szczęście panowała tam bardzo miła atmosfera i przestałam się czegokolwiek obawiać. Zostałam bardzo mile przyjęta do grona osób, które od wielu lat ćwiczyły karate lub dopiero zaczynały.

PS: Co uważasz za swoje pierwsze osiągnięcie?

Sylwia: Uważam, że pierwszym moim osiągnięciem było samo podjęcie decyzji o starcie w zawodach, czy to były Mistrzostwa czy zawody Ogólnopolskie. Moim zdaniem sam taki udział jest już pewnym sukcesem. Wiadomo, że w pierwszych turniejach z moim udziałem strach był bardzo blisko. Potem kolejne zawody, które coraz bardziej mnie wciągały, a adrenalina robiła swoje. Lubię także przygotowywać się pod konkretne turnieje, ponieważ wtedy treningi są bardziej urozmaicone.

PS: Jak wiemy, w ostatnim czasie podczas Mistrzostw Polski w Moszczenicy k/Piotrkowa byłaś bezkonkurencyjna i w pięknym stylu zdobyłaś złoty medal – o czym pisaliśmy na łamach Portalu Szydłowieckiego. Jakie sukcesy, oprócz wyżej wymienionego, masz na swoim koncie?

Sylwia: Oprócz złotego medalu wywalczyłam także brązowy medal w ubiegłorocznych Mistrzostwach Polski Oyama Karate w Tychach. W sumie we wszystkich zawodach, w których brałam udział do tej pory zdobyłam 12 pucharów i 9 medali. Chcę dalej brać udział w zawodach, bo jest to możliwość sprawdzenia swoich umiejętności, a także poznania wspaniałych ludzi.

PS: Jak wygląda Twój typowy tydzień treningowy? Czy stosujesz jakąś dietę?

Sylwia: Zacznę od tego, że na treningi karate uczęszczam trzy razy w tygodniu, a oprócz tego staram się regularnie biegać. Jeśli zaś chodzi o spożywanie jedzenia to nie stosuje żadnych diet. Jem to co lubię – choć naturalnie unikam potraw ciężkostrawnych i wszelkiego rodzaju używek.

PS: Częste treningi mogą wpływać na wyniki w nauce. Czy Tobie łatwo jest pogodzić naukę z treningami, z rok na rok nauki jest przecież coraz więcej… ?

Sylwia: Zgadza się, ale wydaje mi się wszystko jest kwestią odpowiedniej organizacji czasu. Szkoła jest bardzo ważna, żeby nie powiedzieć najważniejsza, i nie można jej zaniedbywać. Na szczęście, do tej pory udaje mi się wszystko pogodzić. Znajduję czas zarówno na treningi, jak i na naukę – choć przyznaję, czasami nie jest łatwo.

PS: Czy karate dla Ciebie to sposób na życie – coś co chciałabyś robić przez długie lata, czy raczej jest to przygoda na „juniorskie lata”? Może np. marzysz o reprezentowaniu Polski podczas MŚ bądź Igrzysk Olimpijskich – jeżeli oczywiście MKOl w końcu przyjmie tę dyscyplinę do rodziny olimpijskiej?

Sylwia: Na razie nad tym nie myślałam. Od kiedy trenuje karate robię to dla siebie. Samoobrona, podbudowanie odwagi , pewności siebie, to jest to co mnie satysfakcjonuję. Oczywiście, byłby to dla mnie wielki zaszczyt, gdybym miała możliwość reprezentowania kraju na międzynarodowej arenie. Jednak aby osiągnąć taki poziom potrzeba wielu lat doświadczenia i umiejętności, aby móc godnie reprezentować Polskę. Sadzę, że potrzebuje jeszcze wiele lat treningów, by móc wziąć udział w takich wielkich imprezach.

PS: Jak wyglądają Wasze – Twoje i sztabu trenerskiego – plany na najbliższe tygodnie? Czy planujesz zafundować sobie jakąś dłuższą „labę”?

Sylwia: Zbliżają się wakacje, a więc sezon na zawody w naszym klubie został na ten okres zakończony. To jednak nie oznacza przerwania treningów, ponieważ wiążę się to z utratą wyrobionej dotychczas formy. Jednakże rozpoczął się sezon na zawody w bieganiu do których solidnie się przygotowuje. Pierwsze biegi będą pod koniec czerwca w Sadku na dystansie 10 km, następnie wraz z klubem Endorfina Szydłowiec jedziemy na zawody do Jarosławca, gdzie odbędzie się bieg na 15km po plaży. Liczę na to, że uda mi się do dotrzeć do mety i nie umrzeć po drodze (śmiech).

PS: W dzisiejszych czasach bardzo często sport i aktywny sposób spędzania wolnego czasu przegrywa z komputerem i innymi zabawkami elektronicznymi. Jak Ty zachęciłabyś młodych ludzi do uprawiania sportu?

Sylwia: Zgadzam się z tym stwierdzeniem, że młodzi ludzie coraz częściej stawiają komputer na pierwszym miejscu. Moim zdaniem w życiu nie chodzi o to, aby odmawiać sobie pewnych rzeczy, tylko ograniczyć. Wszystko co jest na świecie jest dla ludzi. Uważam także, że karate może uprawiać każdy bez względu na płeć czy wiek. Sport powinien nam sprawiać przyjemność i powinno być to dla nas codziennością, Chciałabym zauważyć, że karate to nie tylko zawody, ale także dążenie do wyznaczonego celu, a także pokonywanie swoich słabości, bo to tak naprawdę pokazuje na to nas stać. Zapraszam wszystkich na treningi. OSU!

Na koniec chciałabym korzystając z okazji serdecznie podziękować Sensei Robertowi Wyciszkiewiczowi i Sempai Mariuszowi Szymkiewiczowi za dobre przygotowanie mnie do zawodów, a także Prezesowi Wojtkowi Dobrzańskiemu, który zawsze podczas zawodów wspiera mnie i pozostałych zawodników. W wyjątkowy sposób dziękuję również moim rodzicom i bratu, którzy wspierali mnie w chwilach zwątpienia.

PS: Dziękujemy z rozmowę.