2018-11-15

Imieniny: Euzebiusza i Zdzisławy

Rozmowa z Dariuszem Piaseckim – instruktorem ratownictwa przedmedycznego

by pa pa on Lipiec 6, 2013

Dariusz Piasecki instruktor ratownictwa przedmedycznego międzynarodowej organizacji First Aid Certification Centre of Londyn, a także instruktor strzelectwa sportowego, bojowego i z broni szczególnie niebezpiecznej. Nauczyciel przysposobienia obronnego, edukacji dla bezpieczeństwa i ratownictwa przedmedycznego w szydłowieckim liceum.

A.G. Skąd u Pana wzięło się zainteresowanie nauczaniem pierwszej pomocy?

D.P. Po pierwszym kursie, który odbyłem wiele lat temu, wiedziałem, że mógłbym być instruktorem w tej dziedzinie. Niestety, jedyna organizacja, która wtedy umożliwiała    zdobycie uprawnień instruktorskich – przez grzeczność nie wymienię jej nazwy – stawiała tak absurdalne wymagania, że musiałem zrezygnować.

Dopiero po kilku latach znalazłem – oczywiście dzięki Internetowi – doskonałą placówkę szkoleniową Precursor w Raciborzu, w której ukończyłem najpierw kurs ratownika przedmedycznego międzynarodowej organizacji Emergency First Response, a później uzyskałem uprawnienia instruktora tej organizacji (maj 2009). W czerwcu 2010 zostałem również instruktorem organizacji First Aid Certification Centre z siedzibą w Londynie.

Jakie cechy powinien posiadać ratownik przedmedyczny?

Ratownikiem przedmedycznym powinien być każdy, powyżej – powiedzmy – 16-stego roku życia (to kwestia minimum siły fizycznej, która jest niezbędne do wykonania większości działań ratowniczych). Natomiast o tym, czy damy się pokonać zdenerwowaniu przekonamy się dopiero w konkretnej sytuacji zagrożenia. Na pewno jednak zdenerwowanie pokona nas wtedy, gdy nie wiemy, co robić, gdy nic nie umiemy.

Czy pamięta Pan kiedy po raz pierwszy w życiu musiał wykorzystać swoją wiedzę?

Pomoc przedmedyczna to dwa rodzaje umiejętności i wiedzy: pierwsza pomoc, czyli   ratowanie bezpośrednio zagrożonego ludzkiego życia i dodatkowa pomoc przedmedyczna – zaopatrywanie złamań, skaleczeń, ocena stanu osoby itd. Jak łatwo się domyśleć „dodatkowej” pomocy udzielałem wielokrotnie i nie jestem tu wyjątkiem, wszyscy mamy przecież często do czynienia ze skaleczeniami,  stłuczeniami itp.

Jeśli zaś chodzi o pierwszą pomoc – raz zdarzyło mi się ratować zadławioną dorosłą osobę, która bez mojej pomocy z całą pewnością by się udusiła. Zawsze zresztą powtarzam, że z udzielaniem pierwszej pomocy jest jak z samoobroną: wszyscy powinniśmy posiadać  odpowiednie umiejętności, ale lepiej, żebyśmy nie musieli z nich korzystać.

Im więcej ludzi wyszkolonych (jaki nie byłby poziom tego wyszkolenia) tym większa szansa że kiedyś ktoś nas uratuje:) bądź my kogoś uratujemy. Dlatego pytanie co moglibyśmy zrobić aby poziom wiedzy na ten temat w naszym mieście wzrósł?

Nie zgadzam się z określeniem: „jaki nie byłby poziom tego szkolenia”. Osobiście  słyszałem o szkoleniu w bardzo szacownej instytucji zajmującej się naszym zdrowiem (szczebla centralnego, w Warszawie!!!), na którym instruktor pokazał co prawda fantom i wykonanie resuscytacji, ale nikt z „kursantów” nie miał okazji poćwiczyć. Bywa zresztą i gorzej – szkolenie polega na wygłoszeniu wykładu (pogadanki) i na tym koniec. To oczywiście karygodne, takie szkolenia nic nie dają, są tylko marnowaniem – najczęściej      publicznych, czyli naszych – pieniędzy.

Co do naszego miasta – pytanie powinno raczej zabrzmieć: „co zrobić, żeby w innych  miastach w Polsce było tak dobrze, jak u nas?”. W Szydłowcu bowiem, dzięki rozumiejącej postawie starosty Włodzimierza Górlickiego i dzięki staraniom dyrekcji Liceum im. H. Sienkiewicza, (a także dzięki wysiłkom mojej skromnej osoby) Ratownictwo przedmedyczne nauczane jest jako odrębny przedmiot. Od września 2013 obejmie wszystkich uczniów klas drugich we wspomnianym Liceum.

Teraz mamy okres wakacji. W tym czasie częściej nieuwaga i bezmyślnośc pokazuja górę  nad rozsądkiem. Co należy robić w sytuacji zagrożenia lub gdy nastąpił wypadek?

Nie będąc przeszkolonymi, nie zrobimy wiele. Wezwijmy przynajmniej porządnie pomoc: przedstawmy się, opiszmy możliwie dokładnie miejsce zdarzenia, powiedzmy, co się stało, podajmy ile jest osób zagrożonych i jaki jest ich stan, powiedzmy, co zrobiliśmy i co  możemy zrobić, i koniecznie! Poczekajmy na potwierdzenie przyjęcia zgłoszenia. A poza tym? zapiszmy się na porządny kurs.

Czy przejście kursu pierwszej pomocy jest trudne dla przeciętnego Kowalskiego?   

Kurs trwa dwa dni, w grupach maksymalnie 8-mio osobowych. Po pokonaniu początkowego zakłopotania (które towarzyszy chyba wszystkim) każdy uczestnik kończy taki kurs bez większych problemów.

Wraz z żoną napisał Pan poradnik dla nauczycieli edukacji dla bezpieczeństwa. Skąd taki pomysł i czy widać zainteresowanie nauczycieli wokół niego.

Przewodnik metodyczny dla nauczycieli powstał na zamówienie wydawnictwa Juka-91 do podręcznika: „Edukacja dla bezpieczeństwa w XXI wieku” wydanego staraniem tego wydawnictwa. O nieformalną ocenę tego podręcznika poprosił mnie przyjaciel z lat młodości Marek Kornacki. Moje uwagi uznał zapewne za fachowe, ponieważ następnie poprosił o napisanie wspomnianego przewodnika. Ja, ze swej strony, poprosiłem o pomoc żonę, która jako doświadczony pedagog-terapeuta, zajęła się pedagogicznymi  aspektami metodyki. Co do losów Przewodnika: będzie on dołączany jako pomoc dydaktyczna wszystkim nauczycielom, którzy wybiorą wspomniany podręcznik. Obecnie kończę przygotowanie prezentacji multimedialnych, które otrzymają nauczyciele Edukacji dla bezpieczeństwa decydujący się na wybór podręcznika Juki.

Dziękuję za rozmowę i przedstawienie internautom istotnych zagadnień, którymi się Pan zajmuje