2018-11-17

Imieniny: Gracjana i Bogusława

Rozmowa PS z liderem zespołu Full Blackstone – Darkiem Grudniem.

by Marek Sokołowski on Maj 29, 2013 · 1 comment

FULL BLACKSTONE. 4A fot.Andrzej Tyszko

Full Blackstone to pięciu muzyków z centralnej Polski prezentujących energicznego i energetycznego rocka. Założycielem oraz kompozytorem wszystkich utworów Full Blackstone jest Darek Grudzień – gitarzysta basowy, współtwórca sukcesów legendy lat 80. – zespołu Azyl P. Obok niego skład formacji tworzą: wokalista Adam Rodek, perkusista Marcin Gajewski oraz gitarzyści – Jacek Gruszka i Łukasz Sieczka.

Jakie były wasze muzyczne początki?

DARIUSZ GRUDZIEŃ: Kiedy w głowie miałem wyraźny zarys tego, co chcę grać a było to w lipcu 2006 r zacząłem poszukiwania muzyków do składu. Szukając perkusisty, znalazłem gitarzystę który potem znalazł perkusistę i tak powstał standardowy skład bas gitara i perkusja. Problemem było znalezienie odpowiedniego wokalisty, ale po wielu zmianach udało się. Zbierając muzyków do Full Blackstone nigdy nie robiłem większych przesłuchań. Już w pierwszych chwilach rozmowy widziałem, czy w człowieku jest talent czy nie. To się czuję. Oprócz talentu musi być także wspólny cel grania podobnej muzyki. Każdy z nas rodzi się pod inną gwiazdą, w innym czasie, w innym miejscu i inne środowisko kształtuje naszą muzyczną wrażliwość. Tak naprawdę to wiele czynników warunkuje w jakim kierunku się pójdzie, a muzyka jest bardzo szerokim tematem. Jest tak wiele rożnych możliwości. Mnie osobiście od samego początku interesował rock and roll i chciałem grać rocka. Dlatego znajduję Ludzi którzy to rozumieją. Jeżeli chodzi o nazwę zespołu to wymyśliła ją moja córeczka Agatka. Malując kiedyś paluszkiem po lustrze powiedziała „fullblackstoon”. Spodobało mi się. Wtedy już wiedziałem, że tak nazwę swój zespół.

Odnosicie sukcesy za granicą, a w Polsce nie jesteście doceniani. Czym to jest spowodowane?

D.G.: Dzieje się tak, ponieważ gramy muzykę różniącą się stylistycznie od tego co grają rozgłośnie radiowe w kraju. Jeśli robisz inną muzykę, to jest niezmiernie trudno zaistnieć. Na świecie media prezentują różnorodną muzykę i panuje tam niezmierna tolerancja. W Polsce wygląda to niestety inaczej. U nas obowiązuje szablon i moda, a wszystko kręci się w kółko. Słuchacze są do tego mocno przyzwyczajeni, bo nie mają alternatywy. Ja staram się robić bardziej swobodne stylistycznie i brzmieniowo kompozycje, nieco wyprzedzające krajowe trendy. Taką mam naturę, dlatego potrzeba czasu, aby zostały one docenione. W międzyczasie staramy się przekonywać słuchaczy, aby nas słuchali. Rozmawiamy też intensywnie z wytwórniami. Najważniejsze jest, aby o nas wreszcie można było usłyszeć.

Jesteście młodym zespołem, a na swoim koncie odnotowujecie już sukcesy. Wasz singiel „7 snów” osiągnął 1 miejsce na liście przebojów polonijnego Wietrznego Radia Chicago. Utwór „Znasz Mnie” trzykrotnie tam triumfował oraz zajmuje 1 pozycje na Liście Przebojów Radia Kaszëbë”. Jaki jest Wasz przepis na sukces?

D.G.: Nasze utwory są grane w Wietrznym Radio w Chicago. Słuchacze mogą nas posłuchać i zagłosować. Mam tam przyjaciół, którym wysyłam single i nie spotykam się z żadnym murem aby to zostało tam zaprezentowane. Dużo ludzi pamięta mnie jeszcze z czasów Azylu P i zawsze mogę liczyć na ich poparcie. Główna zasada jest taka, że piosenka musi być „dobra”. I tak np. „ Znasz Mnie” spodobało się też w Radio Kaszëbë i trafiło tam na Listę Przebojów gdzie też dotarło na pierwszą pozycję. Wspominając Azyl P mogę nadmienić, że wtedy choć graliśmy rynkowo, graliśmy oryginalnie. Mieliśmy swoje zalety – spontaniczność, niedbałość i brud, to się ludziom podobało i cały czas podoba. To jest własnie prawdziwy Rock and Roll. Dzisiejsza moda z wyrównanymi instrumentami i wystrojonym wokalem meczy mnie i staram się to zmienić. Potem wiele razy nam zarzucano – infantylnie – że nie umiemy grać, ale to był nasz urok. My wtedy wchodziliśmy do studia i w 20 minut nagrywaliśmy piosenkę a teraz to się robi nieraz po dwa miesiące.

Skąd czerpiecie swoje inspiracje muzyczne?

D.G.: Moją inspiracją jest rock and roll. Każdy człowiek ma jakieś zainteresowania, coś co go kręci. Mnie od młodych lat interesowała muzyka zespołu The Beatles. Fascynowałem się nią tak dogłębnie, że nie potrafiłem bez niej żyć. Poznawałem też historie rock and rolla od samych korzeni. Melodyka to jest coś co we mnie siedzi. Dlatego też chłopakom z którymi gram przekazuję tę prostotę i piękno rock and rolla, łatwość, lekkość, a zarazem konkretność jej grania.

Sformułowanie stwierdzenia, że muzyka jest Waszą pasją będzie słuszne. Czy więc mieliście w swoim życiu chwile zwątpienia odnośnie swojej pasji?

D.G.: Cały czas mamy i czujemy chwile zwątpienia. Człowiek bardzo się angażuje w to co robi. Poświęca swój czas i sporo pieniędzy. Nieraz wydaje się, że jest już blisko a tu napotyka następne przeszkody. Już parę lat wcześniej, kiedy ze śp. Andrzejem Siewierskim nagraliśmy demo Azylu było podobnie. Wysyłaliśmy piosenki do dużych wytwórni, nie było żadnej reakcji. Andrzej niestety tego nie wytrzymał. Bardzo to smutne. Pospieszył się, bo muzyka którą chciał grać wróciła dopiero teraz. Ja próbuje być silny i cały czas jakoś to sobie wszystko tłumaczę. Czasem nawet się uśmiechnę, kiedy ktoś powie mi coś przykrego na temat tego co robię, co w naszej codzienności zdarza się niezmiernie często. Jestem tak wychowany, że nie potrafię tym samym odpowiedzieć. Najważniejszym jest aby złapać dobry wiatr. A kiedy już taki jest, to z niego umiejętnie korzystać. Nie wymyślać za dużo, nie kombinować.

Jak odnosicie się do teraźniejszej muzyki? Czy zmierza ona w kierunku rozwoju, czy też zwykłego konsumpcjonizmu?

D.G.: Na początku tworzyliśmy muzykę, która była bardziej zaawansowana. Po wysłaniu półtora minutowych próbek do największych wytwórni w Polsce zaraz na drugi dzień otrzymałem maile i telefony z gratulacjami. Wszyscy byli zaskoczeni, że w Polsce można tak fajnie grać i tak brzmieć. Odpowiedziano mi wtedy, że jest to produkt zbyt ekskluzywny jak na nasz rynek i to się nie sprzeda. Polityką wytwórni jest sprzedaż płyt w tysiącach egzemplarzy, a w tym przypadku wszyscy bali się ryzyka. Jest tak, że jak w danym momencie nie trafisz z odpowiednim kawałkiem, lub nie wykorzystasz szansy, to później już jej możesz nigdy nie dostać.

Kiedy będzie można spodziewać się płyty?

D.G.: Miałem wielką nadzieję, że płyta ukarze się na wiosnę. Niestety zawiodło kilka spraw. Po pierwsze kryzys finansowy na rynku zrobił swoje. Do wydania dobrej płyty są potrzebne spore środki finansowe, a w tych czasach ciężko o sponsora. Mastering piosenek robię w Nowym Yorku. Jest to jedno z najlepszych studiów na świecie. Mix do ostatniej piosenki „Znasz Mnie” robiłem w osobistym studio Tima Palmera. To legendarna postać rock and rolla. Wyprodukował Płyty takich wykonawców jak m.in. (Ozzy Osborne, Pearl Jam, U2, Bon Jovi czy Him).

Jakie są Wasze plany na najbliższy czas? Gdzie będzie można Was zobaczyć, usłyszeć?

D.G.: Mamy ochotę pograć trochę koncertów, aby na żywo przekazać tę „rockandrollową” energię. Gramy głownie imprezy charytatywne. Jestem przeciwko wszelkiego rodzaju konkursom typu talent show. Dla mnie jest to koszmar, niszczenie psychiki i emocji artystom. Na konkursie byłem raz w życiu, jeszcze z Azylem P. Wygraliśmy Ogólnopolski Turniej, ale wtedy wyglądało to inaczej. Nikt nam nic nie sugerował – co mamy robić i jak grać. Teraz to już „przemysł muzyczny”. Najbliższy koncert jaki zagramy odbędzie 15 czerwca w Skarżysku – Kamiennej na akcji „Motoserce”, na który serdecznie zapraszam czytelników Portalu Szydłowieckiego.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmowę z Darkiem Grudniem przeprowadziła Agnieszka Gawor.