2018-11-17

Imieniny: Gracjana i Bogusława

Raport NIK o sprawie lokalizacji elektrowni wiatrowych

by Bartosz Kaluga on Sierpień 6, 2014

Najwyższa Izba Kontroli w terminie od 29 sierpnia 2013 r. do 14 lutego br. skontrolowała na terenie całego kraju 28 urzędów gmin, 19 starostw powiatowych oraz 19 powiatowych inspektoratów nadzoru budowlanego w sprawie lokalizacji elektrowni wiatrowych. Kontrola dotyczyła lat 2009-2013. W ostatnich dniach lipca NIK opublikowała raport z przeprowadzonej kontroli. Wynika z niego, że proces powstawania farm wiatrowych przebiegał często w warunkach zagrożenia konfliktem interesów, brakiem przejrzystości i korupcją. Decydując o lokalizacji elektrowni wiatrowych władze gmin ignorowały głos mieszkańców, a wiatraki stawiano m.in. na działkach radnych, burmistrzów, wójtów, pracowników urzędów gmin.

Podczas kontroli ustalono, że żadna ze skontrolowanych gmin, pomimo licznych protestów, nie zorganizowała referendum w tej sprawie, mimo że przepisy na to zezwalały. Decyzje w imieniu społeczności lokalnych podejmowane były wyłącznie przez radnych. Co prawda gminy umożliwiały mieszkańcom wyrażanie opinii na każdym etapie, ale obawy przeciwników z reguły nie były uwzględniane – podała NIK.

W 39 procentach skontrolowanych gmin elektrownie powstawały na gruntach należących m.in. do radnych, wójtów, burmistrzów, czy pracowników gmin.

Czysta energia musi być czysta, a tymczasem w części gmin elektrownie wiatrowe wybudowano na gruntach należących do osób zatrudnionych w urzędach gmin lub do radnych, czyli do osób, które uczestniczyły w podejmowaniu decyzji co do lokalizacji elektrowni – powiedział prezes Izby, Krzysztof Kwiatkowski.

Izba zwróciła też uwagę na problem finansowania dokumentacji planistycznej samorządu przez inwestorów. W niektórych przypadkach gminy otrzymywały darowizny od firm.

Potrzebna wszystkim zielona energia powinna wiązać się z przejrzystością w działaniach samorządów i precyzyjnym prawem, a nie, jak w przypadku wielu elektrowni wiatrowych, z korupcją i z prywatą. Zgoda większości gmin na lokalizację elektrowni wiatrowych była uzależniana od sfinansowania przez budowniczych farm dokumentacji planistycznej lub przekazania na rzecz gminy darowizny. To jest mechanizm korupcjogenny –  ocenił prezes NIK.

NIK zwróciła uwagę, że polskie przepisy nie określają dopuszczalnej odległości elektrowni od domów. W naszym kraju odległość elektrowni wiatrowej od zabudowań mieszkalnych warunkowana jest głównie dopuszczalnym poziomem hałasu. Jednak przepisy dotyczące metod pomiaru emisji hałasu nie gwarantowały miarodajnej oceny uciążliwości takich urządzeń. Zgodnie z przepisami pomiary mogły być wykonywane tylko przy słabym wietrze (poniżej 5 m/s), a elektrownie największy hałas generują dopiero przy prędkości wiatru 10-12 m/s. W takich warunkach pomiary nie były już jednak robione.

NIK zwróciła uwagę na fakt, iż dozór techniczny nie interesował się bezpieczeństwem działania generatorów, wirników, transformatorów czy łopat śmigła. Powiatowi inspektorzy nadzoru budowlanego sprawdzali jedynie fundamenty, maszty czy infrastrukturę towarzyszącą.

W raporcie podkreślono, iż kwestia zapewnienia bezpiecznego użytkowania zasadniczej, technicznej części elektrowni wiatrowych pozostaje poza zainteresowaniem jakichkolwiek organów inspekcyjnych państwa.

NIK zwróciła też uwagę na sprawy podatkowe. Organy podatkowe inaczej niż inwestorzy interpretowały podstawę opodatkowania elektrowni podatkiem od nieruchomości. Kwestią sporną było to, czy do zakresu przedmiotowego podstawy opodatkowania wliczać całą wartość elektrowni, czy tylko wartość części budowlanych – fundamentów, masztów.

W przepisach prawa budowlanego elektrownie wiatrowe nie zostały przypisane do żadnej kategorii obiektów budowlanych. W wydawanych przez starostów decyzjach o pozwoleniu na budowę kategoryzowano je jako „wolno stojące kominy i maszty”, „sieci elektroenergetyczne”, czy jako „inne budowle”.

Ponadto inwestorzy, mimo protestów, mogli stawiać wiatraki na terenach chronionych.

W efekcie turbiny wiatrowe na wiele lat staną się elementem krajobrazu obszarów cennych przyrodniczo. Z powodu nieprecyzyjnych przepisów elektrownie mogły powstawać też na gruntach rolnych najwyższej klasy.

Najwyższa Izba Kontroli zaleciła zmianę przepisów dotyczących między innymi prawa budowalnego i zagospodarowania przestrzennego. Wskazała też na potrzebę opracowania jednolitej metodologii pomiaru emisji hałasu generowanego przez elektrownie wiatrowe, problem ulokowania farm na obszarach przyrodniczo chronionych, a także objęcie nadzorem technicznym eksploatacji turbin wiatrowych.

Informację o wynikach kontroli NIK przekazała m.in. prezydentowi, premierowi, CBA i ABW.

Tekst: Edyta Wietrak