2018-11-17

Imieniny: Gracjana i Bogusława

Psy, mieszczuchy, hipokryzja…

by Bartosz Kaluga on Październik 10, 2013 · 1 comment

Ostatnimi czasy głośno w naszym kraju było o projekcie ustawy autorstwa posłów z Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt. Projekt ten zakłada między innymi zakaz trzymania psów na łańcuchu, zakaz hodowli zwierząt futerkowych, zakaz występów dzikich zwierząt w cyrkach czy obowiązek chipowania psów i kotów. Propozycja zdaniem autorów ma realnie polepszyć sytuacje zwierząt, szczególnie w polskich gospodarstwach domowych. Posłowie argumentują, że nawet na Białorusi zakazane jest trzymanie czworonogów na łańcuchach.

Niby wszystko fajnie, ale każdy kij ma dwa końca a każdy medal strony dwie. O ile punkt dotyczący dzikich w zwierząt w cyrkowych arenach zasadniczo nie przeciwników – oprócz nieuczciwych części właścicieli cyrków – o tyle dwa pierwsze wymienione tutaj punkty są całkowicie pozbawione sensu.

Jeśli omawiamy sprawę zakazu łańcuchów – trudno jest przyjąć argumentację, że każdy kojec jest lepszy od łańcucha. Czy lepiej trzymać swojego czworonoga w kojcu o powierzchni dwóch metrów kwadratowych czy na łańcuchu o długości np. 5 metrów? Odpowiedź wydaje się prosta. Obecnie istnieje dosyć dobrze skonstruowane prawo w tej kwestii – według obowiązujących przepisów pies nie może mieć krótszego niż 3 m. łańcucha, i nie może przebywać do niego przypięty przez więcej niż 12 godzin na dobę. Ktoś może mieć inne zdanie – zgoda.

Bez dwóch zdań projekt nakierowany jest na prowincje – taką jak okolice Szydłowca – ponieważ głównie na tego typu terenach możemy spotkać psy przypięte łańcuchem. W mojej ocenie jest to kolejny przykład na to, jak określona grupa dobrze sytuowanych „mieszczuchów” pokazuje ciemnemu ludowi z prowincji jak ma żyć. Piotr Gursztyn z tygodnika „Do Rzeczy” nazwał to zjawisko neokolonializmem. Na zasadzie – albo sami dostosujecie się do naszego punktu widzenia, albo zmusimy was do tego siłą. Odpowiedzmy tutaj sobie na pytanie, co jest większym „barbarzyństwem” – trzymanie psa na wystarczająco długim łańcuchu na zewnątrz czy trzymania dużego psa w mieszkaniu w bloku? Nie mówiąc o sytuacji, w której na 50 metrach kwadratowych mieszkania w bloku trzymany jest pies szczególnie wymagający przestrzeni i wysiłku fizycznego – jak popularny Siberian Husky, psy myśliwskie czy wszelkiego rodzaju charty.

Warto poruszyć również kwestie proponowanego zakazu hodowli zwierząt futerkowych. Należy uświadomić sobie również, że hodowla nutrii, norek, czy królików to obecnie konkretny sektor polskiej gospodarki. Poza tym, czy wyobrażacie sobie Państwo zakaz hodowli królików na własne potrzeby? Jeśli tak, to idąc krok dalej – dlaczego nie zakazać hodowli chociażby drobiu – argument za na pewno się znajdzie. Chociażby biorąc na tapetę „niehumanitarny” proces uboju biegającej na podwórkach naszych babć kur czy kaczek. W pewnych kwestiach dochodzimy do absurdu, bo być może za kilka lat znajdzie się ktoś, kto w imię pięknych haseł „etyka”, „humanitaryzm”, stanie w obronie prawa do życia szczurów…

Autor: A.M.