2018-11-14

Imieniny: Celiny i Waleriana

Polska – od tragedii do triumfu

by Bartosz Kaluga on Grudzień 28, 2013

Warsaw skyline behind the bridge, Poland

Na stronie Foreign Affaris ukazał się ciekawy artykuł na temat polskiego ‘sukcesu’ gospodarczego: Poland: from tragedy to triumph – Polska: od tragedii do triumfu. Profesor Mitchell A. Orenstein bazując na burzliwej historii Polski, opisuje jej dzieje w minionych stuleciach i wzrost gospodarczy od upadku komunizmu. Zastanawia się jak Polsce udało się wyjść poza tragedie przeszłości i wkroczyć na drogę ekonomicznego wzrostu, wiążąc je z akcesją do struktur unijnych i bliskich powiązaniach z dawnym największym wrogiem, jakim były Niemcy, a które stały się obecnie najważniejszym partnerem gospodarczym. Partnerem, od którego jesteśmy w dużej mierze uzależnieni gospodarczo. Mitchell A. Orenstein wnioskuje, że Polska gospodarka mogłaby się rozwijać jeszcze szybciej, ale niestety zauważalny jest brak woli pośród polityków, aby wprowadzić zdecydowane reformy.

Droga na Zachód

Autor tekstu wspomina o burzliwych dziejach Polski i jej pozycji pomiędzy dwoma mocarstwami. Przypominając okres pomiędzy 1569 a 1795 rokiem, kiedy Polska była Imperium, wskazuje na ukierunkowanie jej polityki na Wschodnie rubieże kraju. W obecnych czasach Polska obrała jednak zdecydowanie kierunek zachodni, a sami Polacy dążą do postrzegania własnego kraju jako kraju Europy Środkowej. Kierunek transformacji zachodniej powiązany jest ściśle z UE, ale autor tekstu dostrzega, że tak naprawdę za prawdziwą zachodnią transformacją Polski stał nie kto inny jak… Stalin, który przesunął Polskę w kierunku zachodnim i przesiedlił Polaków ze wschodnich terenów II RP. Z dzisiejszego punktu widzenia, decyzja ta może być postrzegana jako ogromny, strategiczny błąd Moskwy.

Polska stałą się obecnie atrakcyjnym miejscem dla inwestycji największej gospodarki europejskiej, która przynosi korzyści obu stronom. Duża część niemieckiej maszyny eksportowej ma teraz siedzibę w naszym kraju. Polska uzyskuje inwestycje i rynek dla własnych towarów, a Niemcy korzystają z możliwości wykorzystania tańszej siły roboczej z wysokiej jakości liniami produkcyjnymi, dzięki czemu Berlin jest zdolny rywlalizować z konkurencją wschodnioazjatycką (Niemcy obecnie są w stanie wyprodukować niektóre towary taniej w Polsce niż w Chinach).

Niemiecki sukces branży samochodowej jest również w dużej mierze zawdzięczany bliskim powiązaniom gospodarczym z Polską. Autor wylicza, że Volkswagen zatrudnia w Poznaniu 6900 pracowników i produkuje w Polsce około 155 tys. samochodów dostawczych rocznie. Grup MAN zatrudnia 4000 pracowników. Samochody i części samochodowe stały się wiodącą częścią polskiego eksportu, pomimo że Polska nie posiada żadnej znanej międzynarodowej marki – a duży udział kończy pod niemiecką marką.

Coś bliżej naszego regionu to fabryka Hugo-Boss w Radomiu, gdzie produkowane są buty tego niemieckiego domu mody.

Jak zauważa Profesor Orenstein, Polska stała się kluczowym elementem niemieckiego łańcucha dostaw i tym samym wielką gospodarką eksportową – eksport stanowi obecnie 46% PKB. Najnowszy raport Morgan Stanley informuje, że obecnie 30-40% polskiego eksportu do Niemiec kończy jako niemiecki eksport do reszty świata (sic!).

Tak bliska kooperacja pomiędzy Polską i Niemcami nie byłaby możliwa bez akcesji polski do struktur unijnych i liberalizacji rynku. W ciągu ostatniej dekady UE zainwestowała prawie 40 mld euro w polską infrastrukturę, budując autostrady, których wcześniej w kraju nad Wisłą nie było. Polska stałą się największym placem budowy w Europie. W okresie pomiędzy 2000 a 2013 rokiem, łączna długość polskich autostrad i dróg ekspresowych wzrosła pięciokrotnie, znacząco redukując koszty i czas potrzebny do transportu towarów na zachód. Dalsze inwestycje powinny następować w nowej perspektywie budżetowej: między 2014 a 2020 rokiem UE przeznaczy dla Polski 106 miliardów euro.

„Uzależniona gospodarka rynkowa”

Ze względu na centralne miejsce dla inwestycji zagranicznych w Polsce (większość głównych banków i przedsiębiorstw jest w posiadaniu kapitału zagranicznego), zależności od handlu zagranicznego i faktu, że wielu Polaków pracuje poza granicami kraju, ekonomiści często charakteryzują Polskę jako „uzależnioną gospodarkę rynkową”. Ta zależność kreuje fundamentalny dylemat: aby przyciągnąć zagraniczne inwestycje i utrzymać konkurencyjność, Polska musi nadal utrzymać niskie wynagrodzenia, które obecnie stanowią jedną-trzecią średnich zarobków w bardziej rozwiniętych krajach UE. W przypadku większych płac w Polsce, wiele firm może zainwestować w krajach sąsiednich, takich jak Ukraina.

Zdaniem Profesora Orensteina, aby przezwyciężyć niniejszy problem Polska musi postawić na wartość dodaną i zacząć produkować więcej zaawansowanych technologicznie produktów i budować gospodarkę opartą na wiedzy. W chwili obecnej Polska nie inwestuje wiele w badania i rozwój w stosunku do swoich bardziej rozwiniętych sąsiadów – tylko 0,7 procent PKB, w porównaniu do około 2,0 procent jakie jest średnią w UE. Jest jednak nadzieje, że Polska może zmienić ten kurs, a jednym z największych atutów kraju jest system edukacji masowej.

Autor tekstu przypomina, że jedną z niewielu zalet rządów komunistycznych było to, że zostawiły one Polskę z jednym z najniższych wskaźników analfabetyzmu na świecie. A od 1989 roku Polacy nadal mocno inwestowują we własną edukację, chociażby naukę języka angielskiego, budują nowe prywatne uczelnie, czy aktywnie biortą udział w programie wymiany studentów Erasmus.

Mitchell A. Orenstein stwierdza, że największym zagrożeniem dla Polski może być jej konsumpcja i zbyt szybki wzrost płac, który wyprze krajowe inwestycje i odstraszy zagraniczny biznes. Dlatego zarządzając wzrostem gospodarczym Polski, politycy muszą stąpać po cienkiej linii zaspokajając obawy wyborców i utrzymując jednocześnie tanie koszty pracy w kraju.

Poprzez dylemat uzależnienia autor tekstu wyjaśnia również dlaczego mało prawdopodobnym jest, aby Polska weszła w najbliższym czasie do strefy euro. Chociaż polski rząd i polskie elity początkowo domagały się przyjęcia wspólnej waluty, to kryzys finansowy oraz zadłużenia zmienił ich podejście. Zdaniem Orensteina cześciowy wpływ na to dlaczego Polska przetrwała światowy kryzys finansowy w 2008 r. miał fakt, że Warszawa była w stanie zdewalować złotego, co pomogło utrzymać eksport i miejsc pracy w kraju. Natomiast, gdy kryzys zadłużenia uderzył w 2009 roku, Polska oparła się na dewaluacji i rządowych bodźcach, aby uniknąć recesji, co uczyniło ją jedynym krajem europejskim, który jej nie doświadczył. Dlatego Warszawa wie, że utrzymanie własnej waluty oznacza, że ​​inwestorzy będą zwracać koszty transakcji, ale również pomaga w kraju utrzymać płace. Tak więc nie należy się spodziewać w najbliższym czasie banknotów euro na ulicach Krakowa czy Gdańska, do momentu aż Polski i zachodnioerupejskie standardy życia w strefie euro zbliża się bardziej do siebie.

Według Orensteina ostatecznym wyzwanie z jakim Polska powinna się zmierzyć i na który uwagę zwrócą na pewno potencjalni inwestorzy jest zakres w jakim – jak również inne kraje w regionie – będą walczyć o budowę skutecznej biurokracji. Polska nadal zajmuje 41 miejsce w Indeksie Percepcji Korupcji Transparency International oraz 55 miejsce we Wskaźniku Łatwości Prowadzenia Interesów Banku Światowego, poniżej wszystkich krajów Europy Zachodniej z wyjątkiem Włoch.

Mimo, że istnieje niewielkie ryzyko polityczne do prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce (w porównaniu do Rosji) niektóre firmy skarżą się, że Warszawa popiera firmy częściowo państwowe, jak również zarzuczają, że rząd nie działa agresywnie na tyle, aby usunąć bariery administracyjne dla wzrostu gospodarczego. Zdaniem autora, chociaż jest bardzo wiele możliwości wspomagania inwestycji, mało prawdopodobne jest, aby rząd pomógł w tej kwestii.

Mimo, że inne kraje Europy Środkowej i Wschodniej oferują podobne możliwości, Polska jest wciąż atrakcyjna w stosunku do swoich sąsiadów. Jej populacja w liczbie około 38 mln – około cztery razy więcej ludności Czech lub Węgier – oznacza, że ma duży rynek krajowy. Ponadto gdy Czechy i Węgry mają bogatsze i bardziej otwarte gospadarki, Polska ma znacznie niższe koszty pracy i jej gospodarka wzrosła szybciej w ostatnim okresie. Jednocześnie jej struktury zarządzania są bardziej przejrzyste niż u jej konkurentów o niskich płacach, takich jak Bułgaria, Rumunia, lub innych państw poza UE. To co natomiast łączy zdaniem autora wszystkie te kraje jest fakt, że muszą one kontynuować działania, aby przejść do bardziej wyrafinowanych technologicznie przemysłów w celu umożliwienia własnym obywatelom zwiększenia ich poziomu życia.

Jak konkluduje Profesor Orenstein, w pewnym sensie Polska jest szablonem dla Europy, który ma nadzieję utworzyć kanclerz Niemiec Angela Merkel. Zagospodarowana rentowna nisza w niemieckiej maszynie produkcyjnej i mogąca rozwijać się w gospodarce zorientowanej na eksport, opartej na silnej walucie i ostudzającej spadek popytu krajowego. W opinnii Orensteina, ten model niemiecki wywołał gniew południowej Europy, ale w Polsce działa.

Podsumowując swój wywód, autor publikacji przypomina, że Warszawa jest nazywana „miastem Phoenixa” ze względu na sposób w jaki wzrosła – podobnie jak mityczny ptak – z popiołów II wojny światowej. Dzisiaj, wielu zwykłych Polaków jak i inwestorów zastanawia się, jak wysoko ten feniks może się wznieść i latać. Prognozy gospodarcze wskazują, że polska gospodarka wzrośnie o około 2,5 procent rocznie do 2030 roku, stając się jednym z 20 największych gospodarek świata, zanim ulegnie niżowi demograficznemu. Jeżeli Polska będzie potrafiła utworzyć bardziej gościnne otoczenie biznesu, zbuduje gospodarkę opartą na wiedzy i zachęci imigrację do kraju i oraz polepszy wskaźnik urodzeń, może rosnąć jeszcze szybciej. Profesor Orenstein kończy tekst w bardzo pozytywnym wydźwięku stwierdzajac, że „Polacy mają talent do przekraczania oczekiwań„.

Z całym tekstem w angielskiej wersji mozna zapoznać się na stronie Foreign Affairs: http://www.foreignaffairs.com/articles/140336/mitchell-a-orenstein/poland

Autor zdjęcia: © marchello74 – Fotolia.com