2018-11-19

Imieniny: Bogumiła i Dominika

Polska ‚klasa’ polityczna

by Bartosz Kaluga on Grudzień 19, 2013

Muzyka zespołu Kult/Kazik, a raczej mówmy o twórczości Kazika Staszewskiego, jest zjawiskiem ponadprzeciętnym na scenie polskiej muzyki. Niewielu jest artystów których słowa piosenek tak dosadnie opisywałyby otaczająca nas rzeczywistość, szczególnie tą polityczną. Wydawałoby się, że w obecnych czasach nie ma już miejsca na artystów prezentujących podobny styl. Kto nie dostosuje się do typowo mainstream’owego przekazu – z nikłej wartości tekstem – ten popadnie w zapomnienie. W przypadku zespołu Kult nic bardziej mylnego. Pomaga w tym również obecna scena polityczna i jej jakość – a raczej brak jakości. Czy to na szczeblu krajowym, czy regionalnym.

Kiedyś były teksty o zomowcach w kłębach gazu łzawiącego, o murze berlińskim. Przekaz tekstów odzwierciedlał system socjalistyczny, aparat władzy. Kazik Staszewski nie bał się uderzać również w kościół katolicki i klerykałów, czy narodowe tradycje. Po upadku systemu komunistycznego potrafił natomiast „poetycko-muzykalnie” rozprawić się z nowym systemem, pseudodemokratami i nową formą gospodarki rynkowej. Nie wszyscy te piosenki lubili i lubią, nie muszą zgadzać się z ich przekazem, podzielać wizji autora czy akceptować dość dosadną formę przekazu. Jednak takie piosenki jak Arahja,  Mieszkam w Polsce, Wódka, Lewy czerwcowy, Wolność (Po co wolność), Czekając na królestwo j.h.w.h. i wiele innych na stałe zagościły w kanonie najlepszych utworów muzycznych opisujących Polskie realia, a Kazik Staszewski doczekał się statusu jednego z najlepszych narratorów problemów społeczno-politycznych występujących w kraju.

Moja ulica murem podzielona

Świeci neonami prawa strona

Lewa strona cała wygaszona

Zza zasłony obserwuję obie strony

KULT – Arahja

Dlaczego na Portalu tekst nawiązujący do twórczości Kazik Staszewskiego? Celem lepszego wytłumaczenia wróćmy najpierw do piosenki Arahja, która zyskała wymiar uniwersalny, a metafora muru może być różnie interpretowana nawet w obecnych czasach – jak następstwo tragedii, złego wyboru życiowego, czy… podziału kraju w skutek światopoglądu i sporów politycznych.

Kazik najlepsze lata twórczości ma już za sobą. Ciężko odnaleźć tak uniwersalny utwór jak Arahja w jego twórczości. Jednak w swoim najnowszym utworze – Idę Prosto  – ponownie nawiązuje do widocznego podziału Polski. Nowy utwór Kultu na pewno nie jest arcydziełem, ale w bardzo prosty, a zarazem wyraźny sposób uderza w polskie politykierstwo i degrengoladę życia politycznego wywołaną PoPiSowską sceną polityczną.

Idę Prosto

Źródło: http://youtu.be/ALP2ZFypnHY / Prawa autorskie: SPRECORDSteledyski

Wydawałoby się, że w obecnych czasach nie ma ‚miejsca’ na scenie dla Kazika w takiej formie jak w minionych latach. Dawno temu upadł system komunistyczny, kraj przez ostatnie lata bardzo się zmienił i wykonał krok naprzód w wielu dziedzinach. Chociaż mamy ciągle do czynienia z różnymi patologiami życia społeczno-politycznego, przekaz jego tekstów już zapewne nigdy będzie miał tak głębokiego wymiaru jak przed upadkiem komunizmu oraz w późniejszym okresie transformacji systemowej. Inna rzeczywistość, inne problemy, oraz nowe pokolenie Polaków. Jednak próby dzielenia Polaków, rozczarowanie obecną najnowszą historią III RP, marna jakość elit politycznych sprawiły, że Kazik uderzył w obecną popisowską narrację rzeczywistości. Był w stanie wydać swój kolejny manifest,  który doskonale uderza w elity polityczne w kraju nad Wisłą.

Nienawidzę was z obu stron

Psie syny za wasze występki, za wasze winy

Jestem Kazik co po ulicach łazi

I nie wiem czy jestem w stanie was obrazić

Bardziej niż sami się obrażacie

Kult: Prosto

Niska jakość polityki i dewaluacja dokonań oponentów

W utworze Prosto otrzymujemy nie będący arcydziełem, ale dosadny opis rzeczywistości III RP. Cała klasa polityczna, głęboko podzielona, w swojej nieudolności nie potrafi nawiązać dialogu i współpracy. Tylko nie wielu z nich potrafi działać efektywnie, większość jedynie zaniża poziom polityki, a nowi aktorzy którzy pojawiają się na scenie politycznej szybko ustawiani są do odpowiedniego poziomu politykierstwa. Mamy dwóch przywódców, którzy umiejętnie niwelują wszelkie próby pomniejszenia własnej pozycji w swoich partiach (ostatni przykład ‚wyeliminowania’ z zarządu PO Grzegorza Schetyny).

Jakość debaty politycznej i przekaz mediów w ostatnich latach sprawił, że coraz więcej osób odwraca się od śledzenia polskiej sceny politycznej. Odłóżmy na bok próby nawoływania do utrzymania jakości debaty politycznej na takim poziomie jak w krajach Anglosaskich czy Skandynawskich – zapewne tego poziomu nigdy nie osiągniemy. Spójrzmy jednak np. na takie Włochy – gdzie politycy również są emocjonalni i nie przebierają w słowach. Jednak to co ich odróżnia to umiejętność późniejszego okazania szacunku wobec oponenta, nawet jeśli w kłótni posunięto się za daleko. To co nas odróżnia to pycha i duma, nieuzasadniona honorowość, a także działania w myśl już klasycznego „Moja jest tylko racja, i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza. Że właśnie moja racja jest racja najmojsza!” i celowe, populistyczne zakłamywanie rzeczywistości.

Dodajmy do tego notoryczne dewaluowanie osiągnięć osób z „przeciwnego obozu”. Prym w tym wiedzie niestety szczególnie jedna partia polityczna, ale efekt takiej polityki może być odwrotny od zamierzonego. Przykład św. pamięci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego (mam na myśli jego wymierny wkład w budowę muzeum Powstania Warszawskiego, czy też wizytę w Gruzji w czasie wojny z Rosją). Jednakże nadmierna mitologizacja, próba budowania wizerunku „ponad stan” Lecha Kaczyńskiego przy jednoczesnej dewaluacji osiągnięć oponentów sprawiła, że przestają być docenianie przez część społeczeństwa jego rzeczywiste osiągnięcia.

Warto zauważyć, że dewaluacja przejawia się także w zwrotach po nazwisku do oponentów politycznych pomijając celowo sprawowane przez nich funkcje państwowe. Podobny przykład, a odnoszący się do instytucji, to dewaluowanie wartości gremium konstytucyjnego jakim jest Rada Bezpieczeństwa Narodowego. Świadczy to głównie o stosunku głównej partii opozycyjnej do demokracji w kraju. Co więcej, jeżeli dana partia stara się aktywnie wpływać na politykę wschodnią, to powinna poważnie podchodzić do takiego gremium w którym znajdują się przedstawiciele wszystkich najważniejszych partii w kraju (zachęcam do sprawdzenia jak wyglądała RBN za prezydencji Lecha Kaczyńskiego w porównaniu do obecnego składu).

Ir-racjonalne dyskusje

program_po_pisW mediach najczęściej pojawiają się Ci sami „pitbulle” polityczni, którzy zamiast wdawać się w merytoryczną dyskusję popartą rzetelnymi argumentami, celowo zaniżają poziom debaty. Przykład katastrofy w Smoleńsku, gdzie przekroczona chyba wszelkie dopuszczalne limity racjonalnej dyskusji. Służy ogłupianiu społeczeństwa i jest na rekę wszystkim uczestniczącym w tym stronom: PO-PiS-Rosja. W jaki sposób?

Dla Rosji nic bardziej pożądanego. Kraj, który posiadał, a być może nadal posiada jedną z najlepszych dyplomacji na świecie, wcale nie musi intensyfikować działań w osłabianiu Polski. Wystarczy przetrzymać wrak, a Polacy sami na własnym podwórku zadbają o to, aby wszystkie najważniejsze sprawy toczyły się wokół kwestii smoleńskiej. Taktyka rosyjska wydaje się być bardzo prosta, przetrzymamy wrak ile się da, a tam w Polsce rozpęta się piekiełko angażujące największe siły polityczne… i zamiast rozmawiać o planach gospodarczych, modernizacyjnych, wspólnej polityce zagranicznej wobec Ukrainy, kwestia Smoleńska i wraku stanie się kością niezgody, która uniemożliwi ponadpartyjną współpracę i dodatkowo podzieli społeczeństwo.

Co więcej, na ‚teorii zamachu’ korzystają również główne polskie elity polityczne. Obecny program głównych partii politycznych wygląda w dobrze znany sposób. Partia rządząca – działamy nieudolnie, ale po co działać efektywnie jak każdą aferę czy niekompetencje przysłonimy działaniami partii opozycyjnej odnośnie Smoleńska. Przyjdą wybory, postraszymy opozycją i zagłosują na nas jako na mniejsze zło – po raz kolejny. Partia opozycyjna – zniechęćmy ludzi do polityki w Polsce bo i tak mamy stałą grupę wyborców, która na nas zagłosuje. Im dobijamy do większego dna w sposobie prowadzenia polityki tym bardziej nasze szanse wzrastają… Dodajmy jeszcze „wybitnego eksperta” i przekonajmy przekonanych do naszych poglądów. Dochodzi w ten sposób do systematycznego zakłamywania rzeczywistości. Goebbels mawiał, że kłamstwo powtarzana wielokrotnie stanie się w końcu prawdą. Według badań wciąż ponad 20 proc. wierzy w teorię zamachu, choć liczba ta spada.

Jak łatwo zostać wyklętym ze swojego grona niech w tej materii posłuży przykład prawicowego publicysty Ziemkiewicza, który określił wybór między PiS a PO, jako wybór pomiędzy sektą i mafią. Tym samy naraził się szczególnie jednej orientacji politycznej i w naszym emocjonalnym narodzie zagościł u wielu osób na czarnej liście zdrajców.

Niby poglądy i improwizacja

Obecny podział na lewice i prawicę ma również mało wspólnego z rzeczywistymi działaniami politycznymi. Główna partia opozycyjna, która kieruję się na partię prawicową ma przybliżone poglądy do przedwojennej lewicy, czy nawet XIX lewicy (warto przypomnieć sobie popularny kilka lat temu artykuł). Natomiast obecna lewica nadal nie potrafi się odnaleźć się w nowej rzeczywistości i ciąży na niej nadal piętno wizerunkowe minionego ustroju. Swego czasu nowość na lewicy w postaci partii Palikota i jego – wydawało się – pro-gospodarczego, a także miejscami kontrowersyjnego i mocno antyklerykalnego planu wydaję się już tracić na swej początkowej ‘kontrowersyjnej’ sile przebycia. Prawica z kolei, ta najbardziej konserwatywna spostrzega zbyt często we wszystkim co ‘liberalne’ zagrożenie dla, nazwijmy to, poszanowania dziedzictwa religii, historii i kultury narodowej.

Niby jedni i drudzy po dwóch stronach barykady, wspomnianej „mojszej prawdy”, osiągnąć konsensus niemal niemożliwe. Czy jednak wszyscy tak naprawdę stoją wiernie przy swoich poglądach?

Jak łatwo można zmieniać swoje poglądy polityczne i kreować się na bohatera obrazuje również niedawny przykład wizyty prezesa głównej opozycyjnej partii w Polsce na Majdanie na Ukrainie (jakby nie było wartej poparcia), który wcześniej odnośnie kwestii samej Ukrainy w EU, jak w ogóle na temat samej UE – miał odmienne zdanie. Niestety brak kooperacji w utworzeniu wspólnej polityki z pozostałymi siłami politycznymi w Polsce pokazuje jedynie kolejną próbę budowania mitu o wartości swojej wizyty, który nie przełoży się na wymierne osiągnięcia w polityce wobec Ukrainy.

Sytuacja z Ukrainą wygląda podobnie do polskiego poparcia dla akcesji Turcji do UE. W przypadku kraju nad Bosforem jesteśmy za, ponieważ doskonale zdajemy sobie sprawę, że akcesja Turcji do struktur unijnych w najbliższym czasie nie będzie możliwa. Nie szkodzi jednak udawać przed Ankarą, że jesteśmy zwolennikami takiego rozszerzenia.

Niestety obecny przykład z Ukrainą obnażył naszą politykę wsparcia dla wschodniego sąsiada. Mimo zapewnień partii rządzącej jakoby Ukraina była ważna dla Polski, póki co nie widać konkretnego planu wobec niej (chociażby przyciągnięcia jak największej liczby studentów do Polski – dochodzą jednak słuchy, że wkrótce ma się to zmienić). Jest nim raczej prowizoryczne działanie, gdy tymczasem samo Partnerstwo Wschodnie nie może być głównym elementem przybliżenia Ukrainy do struktur unijnych i Polski. Tym samym w momencie gdy dochodzi do „Euromajdanu”, okazuje się, że brakuje konkretnego planu wsparcia, a także… porozumienia ponad podziałami, aby taki plan wspólnie, wszystkimi siłami politycznymi wypracować.

(…) Idę prosto dopóki sam nie padnę
Idę prosto, to jest powód do troski
Idę prosto, mam w d… obie wasze Polski
Idę prosto, nie zbaczam ni w lewo ni w prawo
Idę prosto, to dawno już nie jest zabawą (…)

KULT – Prosto

Czy zatem Polscy politycy to tak naprawdę mężowie stanu odpowiedzialni za kraj, czy raczej osoby którym zależy tylko na przeczekaniu do nowych wyborów. Chociaż w obecnym etapie demokracji ustabilizowało się kilka głównych partii, nadal nie wypełniają swoich obietnic przedwyborczych. Wszystkie partie polityczne spoglądają na sondaże i działają populistycznie bojąc się przeprowadzić zdecydowane reformy gospodarcze. Jak mawiał Ronald Reagan „Politycy mają skłonność do myślenia o następnych wyborach, a nie następnym pokoleniu”. W naszym kraju niestety brak odważnych polityków, którym zależy na kolejnych pokoleniach. Interes partyjny jest zawsze na pierwszym miejscu.

Warto zastanowić się, czy nasi lokalni samorządowcy są w stanie wznieść się ponad ‘partyjne’ podziały dla dobra regionu i przyszłych pokoleń? Czy jest to możliwe w naszej lokalnej społeczności? Czy może nasi lokalni samorządowcy są tylko odzwierciedleniem polityków pracujących na ulicy Wiejskiej w Warszawie? Niech ten artykuł stanie się zalążkiem do analizy naszego lokalnego podwórka.

Źródła zdjęć:
Zdjęcie 1: Prawa autorskie: Andrzej Mleczko http://www.polskatimes.pl/artykul/45266,andrzej-mleczko,15,id,t,sg.html#galeria-material
Zdjęcie 2: Prawa autorskie: Wasiukiewicz