2018-11-17

Imieniny: Gracjana i Bogusława

Niewykorzystana szansa…

by Bartosz Kaluga on Sierpień 29, 2013

Dominik Furman i jego koledzy z Legii Warszawa, przynajmniej w tym roku, nie zagrają w elitarnej Champions League. We wtorek w rewanżowym meczu IV rundy kwalifikacji zaledwie zremisowali na własnym stadionie ze Steauą Bukareszt 2:2 (1:2). To jednak nie koniec przygody w europejskich pucharach dla „Wojskowych”. Legia zagra jesienią w fazie grupowej Ligi Europy.

Awans do wymarzonej Ligi Mistrzów po raz kolejny był bardzo blisko. Legia przed rewanżem w Warszawie miała w zanadrzu korzystny wynik z Bukaresztu, bramkowy remis 1:1. Dobra postawa w poprzednim meczu (szczególnie w jego drugiej połowie oraz powrót do gry kluczowego zawodnika Bartosza Bereszyńskiego, pozwalały pozytywnie myśleć o szansach w nadchodzącym rewanżu. Niestety, cała taktyka trenera Jana Urbana na mecz ze Steauą „wzięła w łeb” już po dziewięciu minutach, kiedy to Rumuni zaaplikowali Mistrzom Polski dwie bramki. Przy takim układzie, Legia do awansu potrzebował aż trzech goli…

Na pewno nie była to rzecz niewykonalna, o czym wiedzą wszyscy ci, którzy pamiętają spotkanie Legii ze Spartakiem w Moskwie przed dwoma laty. Wtedy to – wówczas podopieczni Macieja Skorży – wygrali 3:2 na legendarnym stadionie na Łużnikach, pomimo że przegrywali 0:2.

Legia w meczu ze Steauą również strzeliła trzy bramki – niestety jedna z nich niesłusznie nie została uznana. Jedyną odpowiedzią Legii na wynik były bramki Miroslava Radovicia w 27. minucie i Jakuba Rzeźniczaka w 90+3.

Dominik Furman w rewanżowym spotkaniu grał od pierwszej do 75. minuty. Jak przyznał po meczu, czuje się bezpośrednio współodpowiedzialny za stratę pierwszej bramki. Jednak zarówno jemu, jak i całej drużynie nie można było odmówić walki i zaangażowania. Przed Legią i Dominikiem teraz walka w tzw. „turnieju pocieszenia”, czyli Lidze Europy. Dlatego nie można oglądać się za siebie, tylko jak najlepiej zaprezentować się podczas tych rozgrywek. Legia (losowana z trzeciego z czterech koszyków) prawdopodobnie będzie jako jedyna jedyna bronić honoru polskie piłki klubowej w Europie (choć wszyscy liczymy na Śląsk w dzisiejszym meczu z Sevillą ). Bardzo ważne jest zbieranie punktów rankingowych, które będą przydatne przy następnych rozstawieniach w europejskich pucharach w przyszłym sezonie. Liga Europy to także konkretne, niemałe pieniądze (choć nieporównywalnie mniejsze od tych jakie były do „zgarnięcia” w Champions League.

Ostatnimi czasy – jak twierdzi Przegląd Sportowy – kolejny klub wyraził zainteresowanie Dominikiem Furmanem. Do francuskiej Touluse i niemieckiego Hamburgera SV dołączyła włoska Catania.

Zdj. legia.net