2018-11-16

Imieniny: Olimpii i Łazarza

„Nie przenoście nam Szydłowca w świętokrzyskie…”

by Bartosz Kaluga on Listopad 2, 2013 · 2 komentarze

W ostatnim czasie przez regionalne media, przewinął się temat reorganizacji podziału administracyjnego obszaru południowego Mazowsza, województwa świętokrzyskiego oraz części województwa śląskiego (głównie powiat częstochowski). Wszystko za sprawą mało nam znanej radnej z powiatu radomskiego – która „odświeżyła” pomysł powstania województwa staropolskiego. Ewa Markowska-Bzducha z KWW Krajowa Wspólnota Samorządowa – bo o niej mowa – jest doświadczonym nauczycielem akademickim, pracownikiem Wydziału Ekonomicznego Uniwersytetu Technologiczno – Humanistycznego w Radomiu oraz członkiem organów stanowiących jednostek samorządu terytorialnego.

W swojej argumentacji o której pisaliśmy między innymi w artykule „Powraca idea Województwa Staropolskiego” radna Markowska bardziej wypowiada się bardziej właśnie jako samorządowiec, niż jako ekonomista. Część z argumentów wydaje się wręcz nielogiczna.

Nowo powstałe województwa, to kolejne etaty urzędnicze. Szczególnie jeżeli przyjmiemy kompromisowe rozwiązanie – że w Radomiu byłaby siedziba sejmiku wojewódzkiego, a w Kielcach siedziba wojewody. Tajemnicą poliszynela jest, że w sektorze publicznym panuje zasada – „nie czyń drugiemu urzędnikowi co tobie nie miłe”. Dlatego nikt nikogo nie zwolni, a raczej zaklepie nowy etat.

Jednak głównym argumentem zwolenników odświeżanej idei są fundusze unijnej. Wyłączenie Radomia z Mazowsza ma być korzystne dla regionu przy rozdzielaniu funduszy dla tzw. najbiedniejszych terenów Wspólnoty w perspektywie 2014-2020. Jak można postulować zmianę podziału administracyjnego kraju, dla sześcioletniej perspektywy finansowej Unii Europejskiej? UE jako socjalistycznej organizacji, która po pierwsze ewoluuje w sposób nieprzewidywalny, a po drugie – najważniejsze – nie wiadomo czy przetrwa najbliższe kilka lat. Pani Ewa sama słusznie podkreśla, że kolejna perspektywa bardziej przeznaczona pod projekty innowacyjne niż infrastrukturalne (na budowę dróg lokalnych, wodociągów czy kanalizacji). Skoro tak, należy przypuszczać że trudniej będzie coś „urwać”, a odsetek odrzuconych projektów wzrośnie. Mówi się również o zwiększonym wkładzie własnym w realizowane w przyszłości projekty. Skąd wziąć na to pieniądze, skoro nasze gminy są już zadłużone do skraju możliwości? Wychodzi więc na to, że samorządy nie będą już tak powszechnie korzystały z dotacji jak w perspektywie. Przecież to nie ma najmniejszego sensu. Mimo wszystko znajdują się ludzie którzy głoszą oderwane od rzeczywistości propozycje, które nie przyniosą nic konkretnego oprócz wygenerowania kolejnych kosztów. Dlaczego od czasu wejścia do Unii Europejskiej w maju 2004 roku każda kolejna władza wmawia nam, że państwo z 40-milionowym potencjałem ludnościowym i gospodarką o oficjalnej wartości blisko dwóch bilionów złotych nie jest w stanie wybudować własnych sieci autostrad, wodociągów i kanalizacji.

Są tacy, którzy konsolidację radomskiego z kieleckim postulują faktem, że mieszkańcy chociażby Szydłowca i Skarżyska-Kamiennej są połączeni różnymi więzami – społecznymi, ekonomicznymi, kulturowymi itp. Pojawia się więc pytanie? Czy znacie Państwo gdziekolwiek indziej na świecie tereny ze sobą graniczące, które takich połączeń ze sobą nie mają? Nawet Korea Północna i Południowa odgrodzona od lat pięćdziesiątych największym polem minowym świata mają wspólną strefę przemysłową Kaesong.

wojewodztwo_staropolskie

żródło zdjęcia: http://wojewodztwo-staropolskie.com/

Nie zauważyłem, żeby Skarżysko-Kamienna, Starachowice bądź Włoszczowa znacznie szybciej rozwijały się od Szydłowca czy Przysuchy, choć w tamtym regionie podobno łatwiej jest pozyskiwać „eurokasę”. Co prawda w pojedynku Kielce – Radom lepiej wypadają te pierwsze, ale jako stolica województwa mają spory „handicap”. Zobaczmy jak wyglądają drogi w powiecie skarżyskim czy starachowickim – lepiej niż w szydłowieckim? Szczerze, nie sądzę. Przyjmujemy tutaj trochę postawę „wszędzie dobrze gdzie nas nie ma”. Ten malkontentyzm jest bardzo groźny. Najbardziej irytuje mnie tutaj właśnie postawa samorządowców – podobna do tej prezentowaną przez radną z Radomia. Zrzucają winę na wszystko wokół, jeśli chodzi o sytuację na ich terenie. A może po prostu trzeba trochę się wysilić i działać w środowisku jakie jest im dane? Może Ci co obecnie mają więcej od nas, po prostu pracowali na to latami. Może trzeba w końcu zakasać rękawy i wziąć się do roboty, bo w końcu za coś bierzecie drodzy samorządowcy niemałe pieniądze. Nie wiesz jak to zrobić, nie masz pomysłu – to po co startujesz w wyborach? Praca, praca i jeszcze raz praca. I oszczędność. Nie można wydawać więcej niż się zarabia.

Pani Ewo! Pani jako ekonomistka powinna wiedzieć, że tam gdzie państwo próbuje pomóc – to zwykle szkodzi. Chce pani zmniejszyć różnicę między Szydłowcem i Radomiem, a Góra Kalwarią i Płockiem? Niech Pani namówi kolegów do większych swobód gospodarczych i obniżki podatków. Ludzie sami sobie lepiej poradzą. W 10 lat zobaczycie Państwo diametralną różnicę. Chce Pani sprawniejszej administracji, która nie kosztuje krocie? Niech Pani namówi swoich kolegów (polityków) do zmniejszenia liczby województw – do zlikwidowania powiatów. Proszę policzyć jakie przyniesie to oszczędności. Polska Zygmunta III Wazy sięgała po Smoleńsk i miała 500 urzędników królewskich. I to bez komputerów….

Nie dla Szydłowca w świętokrzyskim! Nie dla województwa staropolskiego!

Autor: Artur Marszałek