2018-10-21

Imieniny: Marka i Cecylii

Marek Sokołowski – o szydłowieckich samorządowcach, strefie przemysłowej i biznesie

by Damian Ziółkowski on Październik 4, 2018

Przez dwie kadencje (lata 2006-2014) był Pan w Radzie Powiatu przewodniczącym. Proszę przybliżyć jak wyglądała Pańska praca jako radnego i przewodniczącego?

W pierwszym okresie działania, a był to grudzień 2006, najpilniejszą kwestią było przyjęcie Budżetu Powiatu i organizacja prac nowego Zarządu i Rady, z ustaleniem planów i priorytetów działania.

W kadencji 2002-2006 nasilone były konflikty w Zarządzie i w Radzie Powiatu. Była zmiana starosty a następnie długotrwała jego absencja chorobowa. Był to czas swoistej „dwuwładzy”, a przynajmniej nasilonej walki o wpływy. Należało to uporządkować i przeorientować na cele merytoryczne, które zdecydowanie zawsze wymagają nadrzędnej uwagi pracowników i organów powiatu. W tym zakresie jako radni Rady Powiatu, staraliśmy się służyć pomocą i wspierać prace nowego starosty i zarządu oraz pracowników jednostek organizacyjnych Powiatu Szydłowieckiego. Nadawać także nowe impulsy działania, w tym zakresie w 2007 z mojej inicjatywy, dzięki decyzjom Rady Pedagogicznej i Rady Powiatu, doszło do zmiany nazwy Zespołu Szkół przy ulicy Kościuszki. Przyjęcie imienia Korpusu Ochrony Pogranicza oraz szczególnego patronatu Straży Granicznej, kontynuującej tradycje KOP, umożliwiło poszerzanie oferty edukacyjnej o kierunek mundurowy. Powiat Szydłowiecki wprowadził stypendia dla uczniów wyróżniających się w nauce, dopłaty do dojazdów uczniów klas pierwszych. Nadał nową ranga uroczystości rocznicowych Bitwy pod Barakiem. Współpracowaliśmy także wtedy z przedsiębiorcami wspomagając inicjatywy służące miedzy innymi promocji piaskowca szydłowieckiego i wyrobów miejscowego rzemiosła. Tych inicjatyw i działań, w tym działań promujących powiat, było bardzo wiele i nie sposób tutaj wszystkich wymienić.

WYBORY SAMORZĄDOWE 2018 – FORMY PROMOCJI KANDYDATÓW >>>

Jak wyglądała wówczas kwestia frekwencji? Jak radził sobie Pan z niebywającymi na sesjach?

Sprawa frekwencji i skorelowana z nią kwestia ryczałtowych diet radnych to jest kwestia delikatna. Celem poprawienia frekwencji i tym samym aktywności radnych, wystąpiłem z projektem uchwały, w którym zlikwidowano możliwość otrzymania pełnej diety, pomimo nieobecności na komisji czy sesji rady. Tak się działo nagminnie bowiem wystarczyło przedstawienie dowolnego usprawiedliwienia albo zwolnienia chorobowego. Wychodząc z założenia, że dieta to nie jest dochód radnego tylko rekompensata za poświęcony czas i poniesione koszty jego działania. Radni Powiatu poparli to rozwiązanie. Jedynym wyjątkiem co zrozumiałe była nieobecność spowodowana wykonywaniem innych obowiązków radnego, oddelegowanego do ich wykonania.

Za nieobecność po prostu radni mieli potrącane z diety znaczne procentowo kwoty diety. Miało to bardzo pozytywny skutek na poprawę zaangażowania radnych, w pracę organów powiatu. Generowało to także oszczędności finansowe, bo przecież przypadków losowej nieobecności się całkowicie nie wyeliminuje, które zasiliły budżet Rady Powiatu.

Jak oceniłby Pan działalność swoją i swoich kolegów z tego okresu?

To już dość odległe czasy, które chyba już niewielu interesują. Jednak tamten okres obfitował w inwestycje powiatowe, modernizację dróg, w tym we wsparciu rządowego programu poprawy bezpieczeństwa. Budowa obiektów biurowych, służby zdrowia, termomodernizacje budynków powiatowych i taką gospodarską troskę o jednostki organizacyjne Powiatu. Zaspokojenie jednych potrzeb rodzi nowe i w ten sposób pewne potrzeby społeczne wciąż czekają na jakieś zrealizowanie. W tym choćby sprawa basenu, o którym rozmawia się już od lat. To nie jest jedyne oczekiwanie..

SERWIS WYBORCZY WYBORY.ODROWAZ24.PL – WSZYSCY KANDYDACI W JEDNYM MIEJSCU >>>

W ostatnich wyborach nie został Pan wybrany do Rady Powiatu, jednak od czterech lat przygląda się Pan jej działaniom. Jak ocenia Pan jej poczynania?

Kibicuje poczynaniom samorządowym. Widzę duży dynamizm w Gminie Szydłowiec. Przeorientowanie środków na budowę i modernizację dróg oraz potrzeby mieszkańców, choćby w ramach funduszy sołeckich czy budżetu partycypacyjnego. Wszystkie te pozytywne działania cieszą, chodzi o to aby jednak nie wpadać w megalomanię. Bowiem problemów do rozwiązania jest bardzo wiele i szereg istotnych programów czeka na swój czas.

O działaniach Rady Powiatu, podobnie chyba jak większość mieszkańców Powiatu, wiem mało, bo niewiele tej działalności widać na zewnątrz. Raczej jedynie rejestruję aktywność medialną Pani Przewodniczącej, w ramach pełnionych czynności związanych z reprezentowaniem Rady. Czy też aktywność społeczną pojedynczych radnych.

WSZYSCY KANDYDACI DO RADY POWIATU W JEDNYM MIEJSCU >>>

A Zarząd Powiatu z ostatnich czterech lat? Co warto pochwalić, a co wytknąć obecnym władzom powiatowym?

Z pewnością Zarząd a właściwie Starosta Powiatu, we współpracy z Wicestarostą, mają szereg obowiązków administracyjnych, kontynuowane są co się chwali przedsięwzięcia zapoczątkowane przed laty. Podobnie jak chyba większość mieszkańców powiatu, niewiele wiem o aktywności Zarządu czy radnych. Aktywność jednego z członków Zarządu, znana mi jest z prasy, zgoła nie w związku z chlubnym działaniem samorządowym.

Co Pan sądzi o kandydacie z ramienia Prawa i Sprawiedliwości na fotel burmistrza w Szydłowcu -Kamilu Skrzyniarzu? Jakie ma szanse na objęcie urzędu?

Kamil jest młodym, życzliwym i sympatycznym człowiekiem, który zdecydował się na ten ważny krok, mając już pewne doświadczenie administracyjne. Samorząd to rzeczywistość, w której się już dobrze orientuje. Z pewności byłby dobrym burmistrzem, skutecznym, w wypracowywaniu rozwiązań i zdobywaniu środków dla miasta i gminy. Mając 31 lat ma już niezbędne doświadczenie i jeszcze bardzo młodzieńczy zapał i dynamizm. O jego szansach oczywiście zadecydują wyborcy.

Jest Pan znanym przedsiębiorcą. Proszę powiedzieć czy Szydłowiec i pow. szydłowiecki to dobre, a może złe, miejsce do prowadzenia własnego biznesu?

Szydłowiec dzięki dobremu położeniu ma wiele atutów, jednak rozwój przedsiębiorczości blokuje wiele czynników. Generalnie biorąc pod uwagę kwestie demograficzne, jesteśmy małym powiatem. To powoduje, że dostępność profesjonalnych kadr jest mocno ograniczona, co jeszcze zwiększa nasilona od lat emigracja zarobkowa. Lokalnym przedsiębiorcom, czy firmom o ograniczonych zasobach kapitałowych, trudno jest konkurować płacowo z rynkiem warszawskim , czy tym bardziej metropolii zachodnich. To generuje opinie, że tu jest słaby rynek pracy i płacy. Co nie jest do końca prawda, bo zarówno rynek pracy rośnie jak i zachodzą pozytywne zmiany w kwestiach płacowych, co jest związane z polityka rządu jak i narastającym brakiem na rynku pracy, wykwalifikowanych pracowników. Niektórzy pracodawcy może wciąż jeszcze tkwią w mentalności rynku pracodawcy. Takim konkurowanie o pracownika wyraźnie przynosi kłopoty. Systematycznie jako społeczność lokalna, musimy zabiegać o to aby Szydłowiec był atrakcyjnym miejscem do zamieszkania, do tego z kolei potrzebne są także dobre miejsca pracy. To system naczyń połączonych. Ważna jest infrastruktura, kultura, oświata, w tym szkolnictwo zawodowe, dobre restauracje, kawiarnie i kino za rogiem. A także miejsca sportu i rekreacji, ścieżki rowerowe… miejsca z których jesteśmy dumni.

WYBORY SAMORZĄDOWE 2018. ANDRZEJ DUDA WYGRAŁ DZIĘKI FACEBOOKOWI? >>>

Co Pan może powiedzieć o strefie przemysłowej w mieście? Jak rozwiązanie to funkcjonuje w Pańskiej opinii?

W tej sprawie miałbym kilka słów do powiedzenia, jednak tyle słów już padło. Wszyscy czekamy na zapowiadane konkrety. Brak terenów pod budownictwo mieszkaniowe, czy inwestycyjne to jedna strona medalu. Strefy przemysłowe to druga, bowiem w dynamicznym świecie, możliwość szybkiej realizacji pomysłów gospodarczych to atut. W sąsiednim powiatowym mieście, w budynkach poprzemysłowych chcą ulokować się przemysłowcy z Indii. U nas nieco brakuje strategicznego działania, jest gorączka działań ważnych ale tylko punktowo. Są działania operacyjne, co cieszy brakuje jednak długookresowej koncepcji. To jest mankament wielu organizacji skupionych na doraźnym rozwiązywaniu problemów.

Powiat szydłowiecki „szczyci się” największą stopą bezrobocia w kraju. Co Pan uważa za najważniejsze w walce z tym zjawiskiem?

Programy socjalne, aktywizacja zawodowa, zatrudnienie subsydiowane dla osób wykluczonych z rynku pracy przez długotrwałe bezrobocie, to jedno. Kształcenie młodych i nie tylko młodych fachowców, to drugie. Wspomaganie rynku legalnego zatrudnienia to trzecie, bowiem niestety w naszym środowisku przez lata tzw. szara strefa, była mocno rozpowszechniona.

JANUSZ KOWALSKI KANDYDAT W WYBORACH SAMORZĄDOWYCH 2018 >>>

Na zakończenie proszę powiedzieć coś o sobie. Jaki jest Marek Sokołowski prywatnie?

Biznes ma swoje wady i zalety, często rodzi napięcia i stresy, więc trzeba do trudności życia mieć dystans. Patrząc na świat przez obiektyw fotograficzny, taki dystans się znajduje. Do tego przyroda, wędrówka, najczęściej w duecie z żona Beatą. Wędrówka i pielgrzymowanie długodystansowe daje szansę na odreagowanie, poznawanie pięknych miejsc i krajów, budzi życzliwość do ludzi. Dla mnie najważniejszą kwestią są odniesienia do osób, rodzina dom, środowisko w którym żyję. Ujmując zwięźle, po strażacku, codziennie od nowa dewiza: Bogu na chwałę, ludziom na pożytek. To trudne wezwanie, jednak starać się trzeba.