2018-11-13

Imieniny: Alfreda i Izydora

Jak to jest naprawdę z tymi bezdomnymi psami?

by Marek Sokołowski on Lipiec 25, 2013 · 2 komentarze

W ostatnim czasie o problemie z bezpańskimi psami w naszym mieście jest bardzo głośno. Wałęsające się psy spędzają sen z powiek także niektórym mieszkańcom ulicy Wschodniej. Do redakcji Portalu Szydłowieckiego dotarł mail od jednej z mieszkanek Os. Wschód z prośbą o zajęcie się tematem. Postanowiliśmy więc poszukać wyjaśnienia problemu u osób odpowiedzialnych za jego rozwiązanie.

Pierwszym krokiem który wykonaliśmy była rozmowa z Komendantem Straży Miejskiej Zbigniewem Sobierajskim, który poinformował nas że ich rola w tej sytuacji jest ograniczona. „Jedziemy oczywiście w wyznaczone miejsce, dokonujemy oględzin, przygotowujemy materiał fotograficzny oraz informujemy odpowiednie służby.” – powiedział. Mówiąc odpowiednie służby komendant miał na myśli Dyrektora SZUK, Tadeusza Świercza. Zaapelował także do mieszkańców, aby pilnowali i nie wypuszczali psów na bezpańską wolność.

Następnie udaliśmy się na rozmowę z dyrektorem SZUK, który przyznał iż psów wałęsających się jest bardzo dużo i to nie tylko przy ul. Wschodniej, ale również na innych osiedlach. Niestety większa część tych psów ma właścicieli, którzy nieodpowiedzialnie wypuszczają je aby te „pobiegały sobie”. Pozostała część jest dokarmiana przez mieszkańców, i te nie zamierzają opuścić miejsc w których mogą liczyć na dokarmienie. Z informacji otrzymanych od Straży Miejskiej dyrektor przyznał, że wie o agresywnych zachowaniach niektórych psów. Podkreślił jednak, że nie zdarzyło się jeszcze aby któryś z nich kogoś zaatakował – a przynajmniej on nie dostał takiej informacji. Tadeusz Świercz powiedział, że nie ma współpracy z mieszkańcami którzy je dokarmiają, bo przecież mogliby takiego psiaka przytrzymać do momentu przyjazdu osób upoważnionych do umieszczenia psa w punkcie przetrzymania, który mieści się na Miejskim Wysypisku śmieci przy ul. Piaskowej. „Przecież psy się przemieszczają” – kontynuował.

Jeżeli chodzi o punkt przetrzymań, dowiedzieliśmy się że Gmina jest zadowolona ze współpracy z Panią Anitą Wesołowską i Panią Kamilą Krakowiak z akcji „Bezdomniaki Szydłowieckie”, które bardzo dbają o psy oraz pilnują aby te zdrowe trafiały do adopcji. W punkcie przetrzymania jest siedem boksów, ale może tam przebywać maksymalnie siedemnaście psów. Miesięczny koszt utrzymania takiego punktu to 2.360,00 zł.
Gmina ma podpisaną umowę ze schroniskiem w Pabianicach. Może tam wysłać dwa psy w ciągu miesiąca. Niestety od trzech miesięcy nie wysłała tam żadnego. Powód prozaiczny – zbyt duże koszty transportu, utrzymania oraz nieoficjalnie niewiedza o dalszych losach zwierzęcia. Transport psa do schroniska to koszt 250 zł, opłata za przyjęcie 80 zł, opłata za dobę 4 zł, przyjęcia psa poza limitem 700 zł.

Dyrektor Świercz opowiadał o sytuacjach, w których ludzie bezmyślnie wyzbywają się psów. Jako przykład podał pewną mieszkankę wsi Huta. Przywiozła ona na komendę w Szydłowcu psa twierdząc, że znalazła go błąkające się po ulicy. Zaznaczyła, że jeśli policjanci nie zajmą się sprawą, ona pozostawi zwierzę pod budynkiem. Po interwencji okazało się, iż to ta sama pani jest właścicielką psa, a jej samej znudziła się opieka nad czworonogiem.
Drugim przykładem przywołanym przez Tadeusza Świercza była sytuacja z Szydłowca, konkretnie z ulicy Kolejowej. Część mieszkańców jednego z bloków dokarmiała kilka okolicznych psów na klatkach schodowych i w piwnicach. Kiedy drugiej części mieszkańców z naturalnych przyczyn ten fakt nie specjalnie odpowiadał, zadzwonili po miejskie służby celem usunięcia psów. Wtedy dokarmiający mieszkańcy stanęli w obronie czworonogów i nie pozwolili zabrać psy.

W rozwiązywaniu problemu bezpańskich psów na naszym terenie nieoceniona wydaje się być praca wolontariuszy z Fundacji „Ocalmy od Zapomnienia”, prowadzących akcję „Bezdomniaki Szydłowieckie”. Spytaliśmy przedstawicielkę fundacji Anitę Wesołowską o jej spojrzenie na problem oraz jak obecnie wygląda współpraca pomiędzy jej organizacją a gminą.

Siedemdziesiąt procent błąkających się po mieście psów, to „pupile” tych mieszkańców, którzy nie potrafią ich zabezpieczyć. Zwracałam się do mieszkańców nie raz, również przez ogłoszenia, by zabezpieczać psy. Są tacy, którzy nagminnie wypuszczają czworonogi od zmierzchu do świtu, aby te pobiegały sobie pod blokiem. Czy są one agresywne? Z pewnością nie. Nawet patrząc na zdjęcia, które krążyły po sieci w internecie można stwierdzić, że to zwykłe udomowione psiny. Są sytuacje gdy większa sfora biegnie za suczką i wtedy można powiedzieć że są pobudzone, ale to już natura. Współpraca z gminą wygląda nie najgorzej, choć zawsze mogłoby być lepiej. Fundacja wydaje ogromne kwoty na leczenie, znalezienie domu psom z punktu przetrzymania. Na pewno jesteśmy zadowoleni, że doszliśmy z Ratuszem do porozumienia i nie przeszkadzamy sobie wzajemnie. Staramy się wspólnie pomóc tym biednym istotom. Przynajmniej nie musimy jako fundacja działać jak przysłowiowa „partyzantka”. Zaproponowaliśmy gminie, że na jej terenie pokryjemy koszt chipowania psiaków. Niestety nie doszliśmy do porozumienia w tej sprawie, a na pewno to ułatwiłoby rozpoznać ile z tych biegających swawolnie po mieście psów w rzeczywistości nie ma domu. Jeżeli chodzi o sterylizację – jesteśmy w stanie pokryć połowę jej kosztu każdej osobie, która zgłosi się do fundacji na wykonanie tego zabiegu. Całkowity koszt zabiegu to wydatek rzędu 200 zł, z czego my dokładamy 100 zł. Próbujemy przekonać mieszkańców miasta, aby z sercem i rozumem podchodzili do psów. Decydowali się na adopcję ze schronisk. – powiedziała Anita Wesołowska z „Bezdomniaków Szydłowieckich”.

Faktem jest, że władze miasta i osoby odpowiedzialne za problem znają go dobrze lecz nie są w stanie mu w żaden sposób zaradzić. Dlatego też apelują do ludzi o ich odpowiedzialność. Psa bierze się na całe życie, nie wyrzucajmy go gdy się nam znudzi. Watahy bezpańskich psów pojawiają się na ulicach cyklicznie w dni targowe przy ulicy Wschodniej, kiedy mogą liczyć na dokarmienie, a także w okresie świąt i wakacji, gdy znudzeni czworonogami właściciele wyrzucają dotychczasowych pupili z domu.