2018-11-14

Imieniny: Celiny i Waleriana

Dostojność sądu w „ciucholandzie”

by Bartosz Kaluga on Marzec 13, 2014 · 4 komentarze

Do końca 2013 r. sądy i prokuratury doręczały swe pisma za pomocą Poczty Polskiej. Jednak od 1 stycznia dostarczaniem tej korespondencji zajmuje się prywatny operator – Polska Grupa Pocztowa, który z racji niewielkiej sieci punktów odbiorczych wszedł w alians z innym prywatnym operatorem – InPost, udostępniającym swe punkty odbioru. I zaczęło się zabawnie.

W ostatnich dniach dostałam zawiadomienie o nadejściu przesyłki pocztowej sądowej. Nie zwracając zbytnio uwagi na adres (rzucił mi się w oczy tylko Jastrząb, Pl. Niepodległości) zdziwiłam się, że na poczcie, która jest czynna w dni robocze do 14.00, przesyłkę mogę odebrać do godz. 16.00, a nawet w sobotę. Z awizo w ręku udałam się do placówki pocztowej, gdzie uprzejma Pani poinformowała mnie, że to nie tu jest moja przesyłka
i skierowała mnie do pobliskiego „ciucholandu”. Sprawa godzin odbioru się wyjaśniła.

I rzeczywiście – w „ciucholandzie, czy też sklepie chemicznym (było tam wszystko) kolejna miła Pani wzięła moje awizo, schowała się za regał z towarem i zaczęła szukać mojej przesyłki. Wypełniła dokumenty, poprosiła o dowód, po czym razem z nim zniknęła ponownie za regałem. Po krótkiej chwili dostałam przesyłkę sądową i moją własność najcenniejszą – dowód osobisty.

Moje zdziwienie i zdenerwowanie było niesamowite. Zapytałam miłą Panią, czy mogłaby mi okazać zaświadczenie ze szkolenia w zakresie obsługi przesyłek poleconych oraz oświadczenie o zapoznaniu się z przepisami o ochronie danych osobowych. Pani szukała długo i znalazła – umowę z firmą (InPost lub PGP prawdopodobnie, bo w przeciwieństwie do bezwstydnego zniknięcia z moim dowodem osobistym, ja umowę mogłam zobaczyć tylko z daleka). I tyle. Żadnych zaświadczeń, oświadczeń, ani innych dokumentów, które byłyby dowodem kompetencji Pani sprzedawczyni nie uzyskałam. Zapytałam jeszcze, czemu punkt jest nieoznaczony. Pani sprzedawczyni poinformowała mnie, że przecież jest naklejka na zewnątrz budynku. Rzeczywiście, była – małe, żółte kółeczko z napisem „InPost PUNKT AWIZO”.

Tak oto ważne dokumenty czekają na odbiór w niezbyt komfortowych warunkach – wśród stosu proszków, mydeł i tamponów. Jedno jest pewne – sklep mógłby konkurować z niejednym supermarketem. Jest w nim wszystko. I to jest pocieszające i daje nadzieję, że taka dbałość o potrzeby Klienta przełoży się na dbałość o ochronę Jego danych osobowych.

Tekst: Edyta Wietrak