2018-11-16

Imieniny: Olimpii i Łazarza

Burmistrz i radni spotkali się z mieszkańcami Zdziechowa. Była także Telewizja

by Marek Sokołowski on Czerwiec 25, 2015

Burmistrz Artur Ludew i szydłowieccy radni miejscy spotkali się 24 czerwca, z mieszkańcami Zdziechowa i pobliskich miejscowości, według protestujących, zagrożonych negatywnym oddziaływaniem projektowanej fermy norek. Spotkanie, w którym wzięło około 100 osób, odbyło się na jednej z posesji sąsiadującej z działką, której miałaby powstać ferma.

Burmistrz i przewodniczący Rady Miejskiej Artur Koniarczyk, poinformowali, że wcześniej  byli na swego rodzaju w rodzaju wizji lokalnej w Krzcięcinie, gdzie jeszcze funkcjonuje ferma norek i tam spotkali się kierującym fermą – panem Jarosławem Nowocieniem. W trakcie rozmowy z nim, Burmistrz zaproponował zamianę nieruchomości, tzn nieruchomość należącą do gminy znacznie oddaloną od zabudowań, za tą na której planowana jest inwestycja. Inwestor według przekazanej mieszkańcom informacji, miał wyrazić wstępne zainteresowanie takim rozwiązaniem, pod warunkiem, że działka będzie podobna i będzie mu odpowiadała. Z uzyskanych przez protestujących w Zdziechowie informacji, rozmowa że rozmowa miała odbywać się przed bramą tamtejszej fermy norek.

W trakcie z kolei rozmów w Zdziechowie, mieszkańcy wyrazili swoje obawy i opinie odnośnie planowanej  obok ich domów inwestycji, głównie problemu: fetoru, ucieczek zwierząt, szkodliwego oddziaływania na środowisko, jego zatruwania i codziennej uciążliwości takiego typu sąsiedztwa. Burmistrz zapewniał z kolei, że będzie chciał tę sprawę załatwić w sposób, jak najkorzystniejszy dla mieszkańców, jednak jak zaznaczał kilkakrotnie,  może się poruszać tylko w granicach obowiązującego prawa. Mieszkańcy ze swojej strony również przedstawili swoje uwagi na temat możliwych rozwiązań problemu. Pomimo, że wszyscy z przybyłych podkreślali, że chcą mieszkańcom pomóc. Dało się słyszeć głosy oburzenia i komentarze, że Burmistrz ma słabych doradców. W Krzcięcinie bowiem sprawa funkcjonowania fermy norek znalazła się pod lupą strażników miejskich i inspektorów Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska, którzy mieli duże zastrzeżenia co do prawidłowości działań w zakresie gospodarki wodnej.

Na spotkanie przybyła także radna wojewódzka Agnieszka Górska i radny powiatowy Sławomir Nojek, który zaproponował zbieranie podpisów umożliwiających przeprowadzenie referendum, w sprawie inwestycji. Co niektórzy radni miejscy, skwitowali tę wypowiedź śmiechem. Popuśćmy jednak wodze fantazji: zbieranie podpisów pod referendum, a zaproponował je także inny były kandydat na burmistrza, łatwo może przerodzić się na bazie potencjalnego niezadowolenia społecznego, z tytułu powstania niechcianej fermy, w referendum odnośnie odwołania burmistrza.  Tak to z kwesti norek, może się zrobić kwestia odwołania władz lokalnych i konflikt na skalę gminy Szydłowiec. Czy to dopiero byłoby śmieszne?.

W oczekiwaniu na czas antenowy,  potworzyły się grupki dyskutujących. wymieniano opinie na ten drażliwy temat. Potem wiele z tych kwestii było jeszcze poruszanych w części telewizyjnej spotkania, która można obejrzeć w Internecie:

Ogólnie – deklarowano, że Urząd Miejski chce pomóc i szuka, w tym celu różnych rozwiązań. Ustalono jednak jedynie to, że na następnej sesji Rady Miejskiej, temat ten będzie szczegółowo omówiony. Silnie za to dało się odczuć solidarność protestujących mieszkańców i ich gotowość do zdecydowanych posunięć, w obronie swych domów,  przed nie chcianą inwestycją. Inwestor się na spotkaniu nie pojawił, chociaż podobno przejeżdżał kilkakrotnie. w pobliżu swoim  autem.

Reasumując wydaje się, że sprawa „Fermy” nabiera ponad sublokalnego charakteru, a miejscy samorządowcy dopiero zaczynają uświadamiać sobie skalę problemu. Zdziechów i Świerczek – to nie „Krzcięcin”. Mieszkańcy tych podmiejskich miejscowości, z których wielu w ostatnim czasie wydało setki tysięcy złotych na nowe domy, nie przejdą obojętnie nad tego typu niechcianą lokalizacją fermy. Wątpliwe jest aby taka hodowla,  na zasadach jak w Krzcięcinie, tutaj funkcjonowała: pobierała wodę, spuszczała ścieki i wytwarzała odpady. Kwestia ochrony środowiska, nie jest wymysłem mieszkańców, ale zasadniczą kwestią w prowadzonej działalności gospodarczej. Lokalna społeczność to są z kolei interesariusze, zarówno dla firmy jak i dla władz lokalnych. Gniew oburzonych, niezadowolonych mieszkańców, to niedobry prognostyk zarówno dla władzy lokalnej, jak i dla powodzenia planów lokalizacji na tym terenie tego typu inwestycji.