2018-11-20

Imieniny: Tomasza i Tomisława

Andrzej Kosztowniak z samorządu do Sejmu, czyli koniec z rzucaniem grochem o ścianę

by Bartosz Kaluga on Wrzesień 21, 2015

Andrzej Kosztowniak przez 8 lat był prezydentem Radomia, obecnie jest radnym. Teraz swe doświadczenie planuje wykorzystać w Sejmie. Startuje z miejsca nr 3 na liście Prawa i Sprawiedliwości w okręgu radomskim. Dlaczego zdecydował się zamienić samorząd na parlament?

Mieszkańcom Radomia nie trzeba Andrzeja Kosztowniaka bliżej  przedstawiać, ale zapewne wyborcom z regionu już tak.

Andrzej Kosztowniak: Urodziłem się, wychowałem i mieszkam w Radomiu. To właśnie z Radomiem wiążą się moje najpiękniejsze wspomnienia. Przez większość mojego życia mieszkałem na osiedlu XV-lecia. Tu chodziłem do szkoły, tu poznałem pierwszych przyjaciół oraz swoją żonę Małgosię. Dziś jestem szczęśliwym ojcem dwójki wspaniałych dzieci Oli i Piotra. Piotr to już gimnazjalista.

Dorastałem w ciekawym otoczeniu. Okres młodości to czas nauki szacunku dla odmiennych zapatrywań. Dzięki temu dziś mam wielu przyjaciół i znajomych o różnych, wręcz skrajnych poglądach. To wielka wartość, którą sobie szczególnie cenię i z której często korzystam. Z kolegami prowadziliśmy, prowadzimy, zażarte dyskusje na różne tematy, również polityczne. Bardzo lubię te spotkania, chociaż wciąż brakuje mi na to czasu.

Chodził Pan do szkoły podstawowej nr 34, co musiało się skończyć grą w siatkówkę.

Tak, siatkówka to jedna z moich większych pasji. Do dziś wspominam Pana Jerzego Adamowicza. Był wspaniałym wuefistą i nauczył mnie tego, co nie jest ujęte w żądnym programie nauczania: pracy, wytrwałości, systematyczności i umiejętności działania w zespole.

To dzięki Niemu pokochałem siatkówkę, to On wprowadził mnie do klubu „Czarni Radom” i otworzył kapitalny rozdział w moim życiu. Zawsze mile wspominam ten czas. Nie dane mi było jednak zostać zawodowym sportowcem. Moja droga zawodowa potoczyła się inaczej, ale sport pozostał dla mnie ważną pasją.

Mile wspominam także okres studiów na Politechnice Radomskiej oraz Uniwersytecie Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie. Tam znowu pojawiły się nowe doświadczenia życiowe, kolejne przyjaźnie i… sporo nauki.

Jakie kierunki Pan ukończył?

Zawsze pociągały mnie prawo i ekonomia. Oba te kierunki – z wielką satysfakcją – ukończyłem i pomagają mi one nadal życiu i w  pracy.

Po studiach pracowałem w radomskim Urzędzie Skarbowym i Powiatowym Urzędzie Pracy. W pracy zajmowałem się zagadnieniami z zakresu prawa i zamówień publicznych. Przez jakiś czas prowadziłem także wykłady na radomskich uczelniach, co dawało mi dużą satysfakcję i zastrzyk pozytywnej energii. Ale i tak moim największym powołaniem okazała się działalność publiczna.

Dlaczego akurat ta forma działalności jest dla Pana ważna?

Bo umożliwia mi dokonywać zmian na lepsze, realizować dobre pomysły, wpływać na to co kształtuje naszą rzeczywistość. To tak, jakby być „architektem świata” w którym się żyje. Nie mam pretensji, że jest tak a nie inaczej, kiedy coś mi się nie podoba! Nie oczekuję także, że ów świat dopasuje się do mnie. Nie czekam, aż ktoś zrobi coś za mnie i dla mnie.

Po prostu: myślę co mogę zrobić sam, żeby zmienić otaczającą rzeczywistość, co mogę dać od siebie. Coraz większa aktywność na tym polu spowodowała, że postanowiłem ubiegać się o mandat prezydenta Radomia, niedawno radnego Rady Miejskiej a dziś posła.

Prezydentem Radomia był Pan przez 8 lat i miał przez ten czas  wpływ na kształtowanie wizerunku i rozwój mojego rodzinnego miasta.

Jestem z tego powodu szczęśliwy! Moim wielkim marzeniem, było –  nadal jest – to, aby Radom był miastem spełniającym nasze oczekiwania i aspiracje, tętniącym intensywnym życiem we wszystkich dziedzinach. Miastem, w którym widać jego historyczny i kulturalny dorobek, a także rozwojowy potencjał. Miastem ludzi odważnych, przedsiębiorczych i z inwencją, bo tacy właśnie są Radomianie.

Przez osiem lat mojej prezydentury sporo się w Radomiu zmieniło na lepsze. Przeprowadziliśmy spore inwestycje w szpitalu, edukacji, sporcie czy kulturze. Zapewne jednak najbardziej widoczne były i są inwestycje drogowe. Nie sposób ich tu wszystkich wymienić. Każdy, kto odwiedza Radom po pewnym czasie nieobecności na pewno widzi różnicę. Każdy, kto trafia do Radomia po raz pierwszy widzi miasto równe innym.

Oczywiście nie wszystko, co zakładaliśmy udało się zrealizować czy zakończyć. Obecnie trwają jeszcze prace nad wiaduktami w ul. Żółkiewskiego i Młodzianowskiej, czy Parkiem Kulturowym Stary Radom. Jak słyszę rusza przygotowany jeszcze w poprzedniej kadencji projekt budowy I etapu trasy N-S. Liczę również, że wreszcie do szczęśliwego końca dobiegnie budowa przedłużenia ul. Mieszka I, oraz że ruszy budowa oddziału rehabilitacji przy radomskim szpitalu, dla których to inwestycji dokumentacje zostały przygotowane jeszcze w 2014 r.

Przez najbliższych kilka lat będą realizowane także wielkie inwestycje wodociągowe, a przy ich okazji  remontowane kolejne miejskie ulice. To dorobek poprzedniej kadencji, poprzednich władz miasta, na których czele stałem, jakkolwiek by tego dzisiejsze władze Radomia nie chciały przedstawiać.

Dlaczego startuje Pan w wyborach do Sejmu RP?

Ponieważ chciałbym mieć większy wpływ na to, co w sprawach radomskich dzieje się w stolicy. Chcę aktywnie działać na rzecz naszego regionu zarówno w parlamencie, jak i lobbować w poszczególnych ministerstwach czy rządzie. Mam na myśli zarówno sprawy Radomia, jak i całej Ziemi Radomskiej. Jestem przekonany, że możemy być bardziej doceniani przez rządzących, i liczyć na ich większą przychylność nie w obietnicach, a chociażby w sposobie dystrybucji państwowych pieniędzy.

Wielokrotnie podnosił Pan temat niezrównoważonego rozwoju Polski, gdzie obok szybko rozwijających się metropolii są obszary, które w zbyt małym zakresie korzystają ze strumienia europejskiej pomocy, tak jak np. nasze południowe Mazowsze.

Dlatego ważna jest zmiana prawa. Wierzę, że uda się zmienić obecne prawo na takie, które będzie bardziej sprawiedliwe dla samorządów, że nasze potrzeby – jako dużej społeczności lokalnej – mogą zostać wreszcie zauważone i docenione na szczeblu administracji państwowej.

Państwo musi stanowić takie prawo, które będzie ułatwiało samorządom ich rozwój, które nie będzie blokowało czy pozostawiało bezradnymi władze samorządowe każdego szczebla. O tym rozmawiałem wielokrotnie ze starostami, burmistrzami czy wójtami Ziemi Radomskiej podczas licznych, wspólnych spotkań i inicjatyw. O to walczyłem zasiadając we władzach Związku Miast Polskich i obiecuję także walczyć od pierwszej chwili ewentualnej pracy w Sejmie.

Zastanawiałem się niejednokrotnie nad możliwymi zmianami w prawie. Wspólnie z moimi współpracownikami i doradcami sugerowaliśmy rządowi pewne rozwiązania, co nie raz, nie dwa było jedynie przysłowiowym rzucaniem grochu o ścianę. Dało mi to jednak przekonanie, że gdyby na szczeblu parlamentarnym było więcej samorządowców, osób z takim doświadczeniem, to może te nasze lokalne problemy byłyby inaczej rozwiązywane podczas sejmowych obrad i głosowań.

To nie koniec wyzwań: trzeba wreszcie dokończyć duże inwestycje ważne dla rozwoju całego regionu. Mam tu na myśli nową linię kolejową do Warszawy, zachodnią obwodnicę Radomia, czy przebudowę, a właściwie budowę nowej trasy S12 na osi Piotrków Trybunalski-Radom-Lublin. Powinniśmy także walczyć o to, aby – jako region – pozyskiwać więcej środków, czy to z budżetu państwa, czy też z Unii Europejskiej. Tych przydzielanych przez Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju oraz Urząd Marszałkowski wciąż bowiem jest za mało…

Działalność w sferze publicznej: tym się zajmuję od kilkunastu lat i jest to moje główne – można rzec – hobby. To wspaniałe uczucie móc pozytywnie kształtować rzeczywistość  realizując przy okazji dobre pomysły. Przyjemnie jest także patrzeć na to, jak poprzez te dobre decyzje pozytywnie zmienia się nasze otoczenie. I my sami.

Materiał KW Prawo i Sprawiedliwość